poniedziałek, 16 listopada 2015

Banany z cukru pudru, Barbary Caillot Dubus i Aleksandry Karkowskiej


Lubicie wspomnienia? Kiedy byliśmy mali często przepytywaliśmy naszych rodziców jak wyglądało ich życie „kiedy byli mali”. Najczęściej mogliśmy posłuchać ich opowieści na wakacjach, kiedy było więcej wolnego czasu, a w ciemnościach namiotu albo przy ognisku te wspomnienia płynęły i płynęły. Często też odpytywaliśmy naszych dziadków, zresztą oni sami z siebie wiele nam opowiadali; mnóstwo było takich okazji do wspomnień i wiele rzeczy nas w tych wspomnieniach dziwiło.

Niektóre książki dobrze wpisują się w swój czas. „Banany z cukru pudru” to książka dobra na listopad, kiedy więcej jesteśmyw domu i więcej ze sobą rozmawiamy. Autorki książki mieszkają na Sadybie, to sadybianki z wyboru. Muszę przyznać, że nigdy nie byłam w tej dzielnicy Warszawy, ale bez trudu ją sobie wyobraziłam - fosę, park, podwórka, górki, z których można zjeżdżać się na sankach. Może dlatego, że dzielnica, w której sama się urodziłam, wyglądała podobnie, wszędzie było blisko. Wyobraziłam sobie bohaterów, którzy bawili się w Mieście Ogrodzie Sadyba pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat temu, a dzisiaj sami są dziadkami; ich dzieci mają pewnie swoje dzieci. Zmieniły się czasy, wiele rzeczy.

Książka przypomina notes, gruby zeszyt, do którego wkleja się zdjęcia, rysunki i w którym kolekcjonuje się wspomniania. Opowiada nie tylko o dzieciństwie ludzi, którzy obecnie są już dziadkami i których wciąż można spotkać na ulicach dzielnicy, w której się wychowali, ale także niewidzialną nicią łączy to, co wtedy i to, co tu i teraz. Współczesne dzieci niewiele przecież różnią się od tamtych dzieci. Opowieści zawarte w tych wspomnianiach uczą natomiast szacunku i pewnej pokory wobec czasów, kiedy inaczej patrzyło się na pewne sprawy i życie było inne - proste, niewyszukane, bardzo skromne. W tamtych czasach na pewno cieszyły drobiazgi, to one zapadały w pamięć – szlafroczek uszyty przez ciocię, sukienka z paczki od dziadków z Krakowa, samolot przysłany z zagranicy. Pamiętało się wspólne zabawy z rówieśnikami, podwórkowe życie.

Podczas lektury książki znowu sobie uświadomiłam, że ciekawe historie są na wyciągnięcie ręki; że wystarczy usiąść i posłuchać. Bardzo podoba mi się pomysł na tę książkę, ponieważ przy okazji to także świetny sposób na aktywizację starszego pokolenia; tu każda opowieść, każde zdarzenie jest w jakiś sposób wyjątkowe, a każdy jest bohaterem. To także dobry przykład jak może działać lokalny patriotyzm. 

Bohaterowie z krwi i kości, ich wspomniania, poważne i z humorem, to wszystko stanowi wspaniałe połączenie.



4 komentarze:

  1. Sadyba to moje ukochane okolice: wąskie zielone uliczki, stare wille, latarnie gazowe... :) Podsyłam wywiad z autorkami zamieszczony na portalu Sadyba 24.
    http://www.sadyba24.pl/wiadomosci/item/835-puszyste-s%C5%82odkie-i-kolorowe-banany-jak-dzieci%C5%84stwo-na-sadybie-wywiad
    Pozdrowienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Będziemy w styczniu, może dotrzemy:-) Pozdrowienia, dobrego weekendu.

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze tej książki w ręce ale już wiem, że mi się spodoba :-)
    Pozdrawiam serdecznie z Pikinini

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Spodoba Ci się, jestem tego pewna.

      Usuń

Dziękuję :)