sobota, 7 listopada 2015

52 tygodnie, Anne Crausaz



Mam słabość do owocowych drzew, zwłaszcza wiosną, kiedy kwitną, a wiatr rozwiewa ich delikatne płatki. Nie spodziewałam się, że późną jesienią znowu wrócę do sadu, pod drzewo jabłoni i postoję pod nim dłużej, zadzierając głowę i szukając tej jednej gałęzi. I zostanę tu przez wszystkie pory roku, przez całe pięćdziesiąt dwa tygodnie roku. Przypomniały mi się czasy, kiedy pytana o ulubioną porę, odpowiadałam, że najbardziej lubię tę, kiedy przypadają moje urodziny. Dziś powiedziałabym, że każda pora roku jest dla mnie wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, może dlatego, że staram się czerpać jak najwięcej z każdej z nich. A czas tak szybko płynie.

Pięćdziesiąt dwa tygodnie – czy to wystarczy, by nacieszyć się światem, dostrzec jego piękno? Po lekturze tej książki wiem, że tak. Z pespektywy gałęzi jabłonki, pewnie jednej z bardzo wielu gałęzi w sadzie, możemy zobaczyć jak zmieniają się pory roku, zachwycić się każdym pierwszym listkiem, płatkiem czy dojrzałym, ciężkim owocem, odkryć, że codziennie dzieje się coś, co nas zdumiewa, bo każdy dzień, tydzień, czas jest wyjątkowy, nowy, inny od poprzedniego. Gałęź jabłoni zmienia się pod wpływem pór roku, raz obsypana śniegiem, raz zielona od liści, innym razem zaróżowiona od pączków, wśród których brzęczą pszczoły. Jej istnienie jest splecione z losem ptaków, szukających wytchnienia, przerwy w podróży - wilgi, pliszki, grubodzioba, drozda, turkawki. Miejsca jest tu dla wszystkich.

Trudno mi zdecydować, czy tytułowe 52  tygodnie to atlas pięćdziesięciu dwóch ptasich gatunków, ponieważ nie mogę oderwać wzroku od bogactwa brzuszków, dziobków i piórek, od tych ilustracji; czy może opowieść o następujących po sobie porach roku, o przemijaniu, ulotności, pewnej powtarzalności, cykliczności życia. Lubię myśleć o jabłonce jako o strażniczce wielu historii, także tych całkiem nieznaczących, trwających może tyle, co wzbicie się w powietrze, zakorzenionej w życiu swoim i innych, smutkach, radościach, przylotach i odlotach. Cieszę się, że mogłam się pod nią zatrzymać, popatrzeć na to, co zwykłe, oczywiste, nieistotne. 

Wydawnictwo Widnokrąg, 2015.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)