czwartek, 12 lutego 2015

Przygody w Raju. Najlepsi przyjaciele. Anioły, ciastka i wypadające zęby, Moni Nilsson



Zlatko i Beza to dwoje przyjaciół z osiedla o nazwie - Raj. Osiedle jest bardzo typowe, nie ma tu wysokich płotów, grodzeń i szlabanów na pilota, jest za to wiele wieżowców, z których roztacza się piękny widok na okolicę. Na osiedlowych ławeczkach i skwerkach można spotkać ludzi różnego pokroju – tych całkiem zwyczajnych, ale i bezdomnego, który grzebie w śmietniku w poszukiwaniu butelek, pana tatuażystę, którego „tatuaże lśnią w słońcu” czy budzącą postrach bandę łobuzów, zwanych Aniołami.

W trakcie czytanie sobie tej książki kilka razy uśmiechnęłam się do siebie na wspomnienie mojego dzieciństwa, które spędziłam na podobnym przedmieściu, choć w nieco starszej zabudowie, gdzie takie widoki były na porządku dziennym. Jako dzieci doskonale wiedzieliśmy, kto jest kim na osiedlu i z kim lepiej nie zadzierać. Znaliśmy z widzenia osiedlowych pijaczków i wszczynających awantury sąsiadów, ale też tak zwanych dobrych, porządnych ludzi. To samo było w szkole – tu dopiero była zbieranina rzadkich egzemplarzy. Ciekawe było to obserwowanie ludzi i sytuacji, które działy się na klatce schodowej czy na podwórku. Nasza okolica nie należała do tych najbardziej bezpiecznych, ale ja czułam się tam bezpiecznie zawsze.

Autorka książek w prawdziwy sposób pokazuje życie na zwyczajnym osiedlu, gdzie najważniejszą rzeczą dla każdego dziecka jest po prostu posiadanie przyjaciela, z którym można się spotkać i wspólnie spędzić czas poza domem. Znowu dostrzegam tu nawiązanie do czasów, kiedy nikt nie przesiadywał popołudniami przed komputerem, na podwórku tętniło życie i wszędzie można było zobaczyć bawiące się dzieci. Dziś jest trochę inaczej, chociaż, kiedy przyglądam się moim dzieciom widzę, że nic nie zastąpi tych prawdziwych spotkań z rówieśnikami, wspólnie przeżywanych chwil.

Zlatko i Beza zaprzyjaźniają się ze sobą, a dzięki temu mogą dzielić różne sprawy - szukać w buzi ruszających się zębów, pójść razem do sklepu po ciastka, za którymi przepada Beza, stawić czoła łobuzom i nie dawać się. Są to takie małe, zwyczajne sprawy w życiu dzieci. Piszę to, ponieważ spotkałam się z opinią, że w książkach Nilsson niewiele się dzieje, a nawet, że są nudne. Nie mogę się z tym zgodzić.

Przyzwyczailiśmy się, że książki przeznaczone dla dzieci są pełne fajerwerków, przygód, wydarzeń nie z tej ziemi, a same dzieci mają jakieś nadprzyrodzone zdolności. Książki o przygodach w Raju, poza walorami sentymentalnymi, mają dla mnie zaletę dostrzegania uroków dziecięcej codzienności - wspólnego spędzania czasu, odwiedzania się w domach, dzielenia spraw, szeptania sobie do ucha tajemnic, a czasem także nudzenia się razem. Warto zwrócić uwagę na większy brak gadżetów w otoczeniu Zlatka i Bezy, telefonów, komunikatorów, portali, na które trzeba się zalogować, by koledzy wiedzieli, że żyjesz i chcieli do ciebie zagadać. Zwyczajne. Fajne.

Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014
Ilustracje Elin Lindell

   

2 komentarze:

  1. Uwielbiamy! "MŁODSZY, czemu nie czytasz?" "BO PATRZĘ!" ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że jest świetna do samodzielnej lektury, do oglądania też, chociaż Anioły i wizja posypywania ran solą trochę przeraziły mojego ośmiolatka. Niebawem kolejna część :-)

      Usuń

Dziękuję :)