czwartek, 20 listopada 2014

Czerwony i Zielony, Gabriel Gay


Czerwony i Zielony to dla ludziki mieszkające w sygnalizatorze. Pewnego dnia jeden z nich, Zielony, postanawia zrobić wyjątek i wpuścić na pasy czekającego na czerwonym świetle psa. W końcu, co miałoby się stać, droga wolna, na horyzoncie ani jednego samochodu. Pomysł Zielonego spotyka się ze sprzeciwem Czerwonego, stojącego na straży przepisów nieugiętego „służbisty”. Między ludzikami dochodzi do sprzeczki, a następnie bójki. Rozgardiasz w sygnalizatorze ma swoje konsekwencje – przez chwilę nikt nie pilnuje sytuacji na drodze. W sygnalizator uderza samochód, dochodzi do kolizji. Zielony - siłą uderzenia - zostaje wyrzucony z posterunku, wprost na ulicę. Ląduje na bruku, traci pracę, a świat dookoła niego, dosłownie i w przenośni, pogrąża się w chaosie.



Książka obrazowo opowiada o pracy i obowiązkach. O zaniedbaniu, machaniu ręką i chodzeniu na skróty. O groźnych konsekwencjach, jakie może wywołać jedno beztroskie posunięcie. Zielony swoim zachowaniem powoduje zagrożenie nie tylko na odcinku drogi przy swoim sygnalizatorze, ale w całym mieście, które w następstwie ogarnia komunikacyjne zamieszanie. Ale na tym nie koniec, ostatecznie to właśnie on sam pada ofiarą ruchu drogowego, w pogrążonym w korku mieście. Zielony wpada pod koła przejeżdżającego samochodu, zostaje poturbowany. Na własnej skórze przekonuje się, że w świecie, gdzie nie przestrzega się zasad, przepisów, nikt, nawet on sam, nie może czuć się bezpieczny.



Kiedy czytaliśmy tę książkę, która wszak kończy się dobrze, zdałam sobie sprawę, że porusza ona problem, z którymi wszyscy, bo przecież nie tylko dzieci, ale też dorośli, miewają kłopot. Ile to razy naciągamy okoliczności na drodze do swoich potrzeb, myślimy, mówimy – Jeszcze zdążę, dopiero zgasło zielone, z prawej nic nie jedzie, wjechałem przecież na żółtym, to jeszcze można, czerwone dopiero się zapaliło… Nic się nie stanie, kiedy przebiegnę szybko na drugą stronę, na tym przejściu zawsze tak długo się czeka... Zdążę. Ile razy słyszymy podobne wymówki, usprawiedliwienia, beztroskie tłumaczenia? 

Jadąc dziś do pracy obserwowałam kierowców, śpieszących się, wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Zastanawiałam się, jaką wymówkę mieli przygotowaną na dzisiaj. Jednego jestem pewna, na głupotę, ignorancję, bezmyślność nie pomoże nikt, ani Zielony, ani Czerwony, żaden strażnik z sygnalizatora, który ma za zadanie czuwać nad naszym bezpieczeństwem, bo po historii z psem przekonał się że na drodze nie ma żartów. Paradoksalnie ta historia mogła wydarzyć się właśnie w książce dla dzieci, bo o ile sygnalizacja w realnym życiu zawodzi z rzadka, "czynnik ludzki", wyobraźnia (a raczej jej brak) wciąż często. 

Czasami się śpieszę, choć ostatnio, jakoś częściej niż zwykle, mówię sobie: wolniej.

Wydawnictwo Widnokrąg, Piaseczno 2014

2 komentarze:

  1. A my myśleliśmy, że tam w środku siedzi JEDEN człowieczek i tylko zapala raz czerwone, raz zielone światło... ;) Chyba się skusimy na tę książkę. Idealna na codzienne stanie w korkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ich zdecydowanie dwóch! Dzięki tej książce wczoraj zdecydowanie uważniej przyglądałam się sygnalizacji świetlnej :-)

      Usuń

Dziękuję :)