piątek, 21 lutego 2014

Norka zagłady, Tomasza Samojlika


Czekałam na kolejną część przygód dzielnej ryjówki, której przygody zawiodły nas dwa lata temu na Podlasie, do samej Puszczy Białowieskiej. Na horyzoncie majaczy się kolejna, trzecia już część, więc najwyższy czas napisać o „Norce zagłady”.

Po pokonaniu groźnego nieprzyjaciela, który toksycznymi odpadami zatruwał przyjazną dolinę, bohaterski Dobrzyk może nieco odetchnąć. Z drugiej strony bycie królem wszystkich ryjówek i chodzącą legendą nie do końca mu opowiada. Dobrzyk najchętniej robiłby to, co przedtem, czyli myszkował po puszczy w poszukiwaniu czegoś na ząb, wszak ryjówki są ciągle głodne. W tej sytuacji nie brakuje chętnych do przejęcia królewskiej korony. W lesie pojawia się nowa twarz, promowana przez  osobistą mamusię, niejaki Odylec, który chętnie ulżyłby Dobrzykowi. Ale to dopiero początek kłopotów.

Okazuje się, że spokój w puszczy nie jest wieczny, a przed ryjówkami pojawia się nowy, chociaż wieszczony starymi przepowiedniami problem w postaci niebezpiecznego najeźdźcy - norki amerykańskiej pod władzą budzącego postrach imperatora. Ukryty za maską, będącą w rzeczywistości budką dla ptaków, imperator jest skrzyżowaniem rzymskiego wodza z komiksów o Galach i czarnego charakteru z Gwiezdnych Wojen, wydającym równie nieartykułowane dźwięki. Skojarzeń jest tu pewnie więcej.

Norki postanawiają pozbyć się Dobrzyka, a następnie rozprawić się z innymi ryjówkami i zająć ich terytorium. W tym celu wysyłają swoją broń szybkiego rażenia, zresztą bardzo skuteczną, której nie potrafi się oprzeć nawet Dobrzyk. Na swoje usprawiedliwienie ma chyba tylko to, że wciąż biega po lesie w (nomen omen) krótkich gatkach. Dzielne ryjówki nie spoczywają na laurach i organizują ekspedycję, mającą na celu odparcie ataku nieprzyjaciela. Okazuje się, że noszenie korony to nie wszystko, a samozwańczy król Odylec to kolejne, nie lada utrapienie. Dobrzyk po chwilowym zamroczeniu, powraca do akcji, chociaż, powiedzmy to sobie szczerze, na nic zdałyby się jego starania, gdyby nie kobieta, dzielna i odważna Śmiłka. Czy Dobrzyk doceni to, co posiada? Czekam z niecierpliwością na rozwinięcie tego wątku w kolejnej części.

Tomasz Samojlik czaruje nas humorem, nawiązaniem, odniesieniem do tego, o czym wcześniej czytaliśmy, bawi i edukuje. Robi to przy okazji, jakby na marginesie, to wielki atut jego książek. Życie w puszczy toczy się na wielu płaszczyznach, na różnych piętrach lasu, w powietrzu, w gałęziach drzew, na wodzie, w leśnej ściółce i w podziemnych korytarzach. Wszędzie toczy się coś fascynującego, czemu chcemy się przyglądać. Rozglądajmy się.

Wydawnictwo Kultura Gniewu, 2013


2 komentarze:

  1. "Komiksy Tomasza Samojlika do szkół!" to hasło które ostatnio głoszę :-) Bardzo lubimy i cenimy twórczość tego autora. A Bartnik już przeczytany? ;-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, pozostaje tylko pytanie, czy szkoła lubi komiksy?
    Bartnik przeczytany, uwielbiany i wspomniany kilka postów wcześniej.
    Również pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)