niedziela, 16 lutego 2014

Lalka dla Elizy


Nie mam talentu do szycia. Nie odziedziczyłam go po mojej babci, która szyła bardzo dużo. Do dzisiaj słyszę furkotanie maszyny, na której szyła sukienki dla naszych lalek. Szyła je w przerwach od swojego szycia, często długo o nie prosiłyśmy, ale za to były najpiękniejsze na świecie, z falbankami i bufiastymi rękawkami. Nigdy nie miałam ich dosyć, dla mnie babcia mogła je szyć bez końca. To było dawno temu.

Jak uszyć lalkę, kiedy nie umie się szyć? Na początek trzeba przeczytać historię Elizy, dziewczynki, której szmaciane lalki ratują życie. Potem kupić na charytatywnej aukcji swoją pierwszą lalkę. Kolejnym krokiem jest uszycie własnej. Połączyliśmy rodzinne siły. Wykonanie lalczynego ciałka spoczęło na dziewięciolatce i jej tacie; wywiązali się ze swojego zadania świetnie, dodam, że dziewięciolatka szyła po raz pierwszy. A tata śmigał igiełką aż miło. Reszta to wielka pomoc mojej mamy, która widząc nasze zmagania w temacie igły, nitki i niesfornej materii, pomogła nam przeobrazić marzenie w czyn. I tak powstała Evangelina.

Jutro rusza w drogę do Elizy.


2 komentarze:

  1. Dziękujemy:)

    Mojej córce jest na tyle ciężko się z nią rozstać, że chyba trzeba będzie uszyć drugą...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)