środa, 6 listopada 2013

Świat według dziadka, Zofii Staneckiej


Kolejne spotkanie dziadka i wnuczka. Tym razem nasze własne, polskie, które wyszło spod pióra Zofii Staneckiej, a narysowane zostało przez Bognę Pniewską. To spotkanie bardzo mnie cieszy, może dlatego, że dzięki tej książce przypomniałam sobie też mojego dziadka i kilka drobnych rzeczy z nim związanych. Nie kakao kręcone w kubeczku, ale małe kwadraciki chleba z wiejskim masełkiem i powidłami, które dziadek kroił dla mnie na drewnianej deseczce. Pamiętam, że nigdy potem nie jadłam takiego masła i takiego chleba. I jeszcze jego flanelową koszulę w drobną, brązową krateczkę i jej zapach, przesiąknięty dymem kiełbasek, które dla nas wędził. 

Ktoś kiedyś powiedział, że relacje między dziadkami i wnukami są takie wyjątkowe, ponieważ dziadkowie nie są od wychowywania, ale od rozpieszczania wnuków. Na czym polega "rozpieszczanie" w dzisiejszych czasach? Myślę, że w dużej mierze chodzi o czas znaleziony dla siebie, o rozmowy, słuchanie, o cieszenie się każdą chwilą, każdym przyniesionym z parku, obróconym w palcach kasztanem, na którego analizę brakuje czasu rodzicom. Dziadkowi można powiedzieć wszystko, a on wszystko zrozumie i to jest właśnie piękne. No i najważniejsze, w jego czarodziejskich kieszeniach, zaplątane w podszewkę, zawsze chowają się iryski, które trafiają do buzi w drodze ze szkoły.

Dla Rysia, bohatera książki "Świat według dziadka" kontakt z dziadkiem jest z początku trudny. Zachowanie dziadka, jego wygląd, brak sprawności fizycznej, budzi w chłopcu niezrozumienie i lęk. "Wpatrywał się w poczerniałą ze starości, drewnianą podłogę, chrupał wyschnięte herbatniki i myślał o tym, kiedy będzie mógł wrócić do domu." Przełamanie strachu przed starością wymaga czasu. Chłopiec odkrywa, że z dziadkiem wszystko jest możliwe, że czasem wystarczy trochę wyobraźni, by zobaczyć i poczuć to, czego się najbardziej pragnie, odrobina rozmowy, by przenieść się w czasie i zobaczyć sprawy z innej perspektywy. Z dziadkiem naprawdę można unosić się w powietrzu i latać.

Kiedy czytaliśmy tę książkę, uświadomiłam sobie, po raz kolejny, jak bezcenną rzeczą jest posiadanie dziadków. I posiadanie wnuków, bo przecież to one dodają  dziadkom skrzydeł. Dzięki Rysiowi dziadek znowu może poczuć się trochę młodszy. Może chcieć pokonać swoje słabości, wstać z fotela, wyjść razem z wnukiem na spacer. Bo dzięki wnukom to wszystko ma sens. Czasem pytam mojego tatę, dlaczego robi tak wiele dla swoich wnuków i wtedy zawsze słyszę jedną odpowiedź: Dajcie mi tylko hasło. Ta książka też rzuca hasło. 

Wydawnictwo W drodze, Poznań 2013
Ilustracje Bogna Pniewska


Kto ma ochotę na filiżankę kakao?

2 komentarze:

  1. coś jest z tym rozpieszczaniem przez dziadków. Posiadaniem czasu tylko dla wnuków, byciem dla tylko dla nich. Widzę to doskonale na przykładzie własnej rodziny. Moi rodzice wnuczce poświęcają sto procent swojej obecności. Ja chociaż jestem przy córce ,to z reguły jeszcze tysiąc innych spraw zaprząta moją głowę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas podobnie. Moja głowa też zaprzątnięta tysiącem spraw, że nawet robienie "list sprawunków" nie pomaga. A dziadkowie - siła spokoju, zazdroszczę im tego bardzo.

      Ale mimo wszystko trzymamy się:)

      Usuń

Dziękuję :)