piątek, 1 listopada 2013

Esben i duch dziadka, Kim Fupz Aakeson



Był sobie chłopiec Esben. Miał on dziadka, którego nazywał dziadkiem. Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło. To znaczy, Esben nie przestał nazywać dziadka Dziadkiem, ale stracił go, ponieważ Dziadek zmarł nagle na ulicy na coś, co nazywa się niewydolnością serca.”
  
Listopadowe święto skłania do odszukania książki o Esbenie i jego dziadku. Na cmentarzach palą się tysiące zniczy, pod nogami szeleszczą opadłe liście, tego dnia częściej niż zazwyczaj myślimy o tych, którzy odeszli. Wspominamy naszych nieobecnych. Opowieść o Esbenie zaczyna się śmiercią dziadka, który umiera, ale powraca jako duch do swojego wnuka. Esben nie potrafi pogodzić się z jego śmiercią. Nie przekonują go opowieści mamy o aniołach i o tym, że dziadek jest już na pewno jednym z nich, ani opowieści taty o zamienianiu się w proch i „znikaniu”. Dziadek powraca w sposób niemal rzeczywisty, jeśli nie liczyć tego, że jest duchem i potrafi przenikać przez ściany. Poza tym nie umie znaleźć sobie miejsca, coś go trapi. "Tak jakoś smutno być tutaj, a jednocześnie tak naprawdę... nie być." Esben spotyka dziadka na granicy jawy i snu, pod osłoną nocy, najprawdopodobniej w swojej wyobraźni. Z jednej z książek dziadek dowiaduje się, że duchy  pozostają duchami, jeśli nie zakończyły ważnych spraw na ziemi. Co zatem zatrzymuje jeszcze dziadka Esbena?

Książka jest piękną opowieścią o przemijaniu i godzeniu się ze stratą bliskiej osoby, ale także o pamięci o tych, którzy już odeszli. Dziadek i Esben byli bardzo ze sobą zżyci. Ponowne spotkanie pozwala im jeszcze raz spojrzeć na to, co było. Nieważne, że odbywa się w podświadomości, w marzeniach dziecka. Dla dziadka jest okazją do wspomnień, do przypomnienia sobie chwil, z których utkane było jego życie. Tak wiele ich było! Tylko co było najważniejsze? Rozwiązanie tej zagadki nie jest trudne dla osób, które wiele dla siebie znaczą. Dziadek nie potrafi odejść, ponieważ tęskni za wnukiem, z którym się nie pożegnał. Esben tęskni za dziadkiem i nie pozwala mu odejść bez pożegnania. No właśnie, pożegnanie. Szkoda, że nie zawsze jest możliwe. Można się jednak pożegnać na wiele sposobów. Esben żegna się jak dziecko, marzy. Okazuje się też, że nie tylko dziadek wspomina, Esben także. Te wspomnienia są plastrem na ranę, która bardzo boli. Dzięki nim dziadek nie odchodzi, ale wciąż w jakiś sposób pozostaje przy Esbenie, choć już inaczej. Pamięć nie pozwala zapomnieć. Pozwala natomiast pogodzić się z tym, co jest częścią naszego życia, a potem stopniowo wracać do codzienności. Iść rano do przedszkola, cieszyć się drobiazgami, dorastać. Jak Esben.



Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2006

Ilustracje Eva Eriksson

5 komentarzy:

  1. piękna opowieść i piękne ilustracje Evy Eriksson Zupełnie nie znałam tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, choć zaznaczam, że potrzeba do niej pewnej "dojrzałości" małego czytelnika. Ja sama też miałam taki czas, że nie sięgałam po takie książki. Teraz patrzę temat z większym dystansem, jako na część życia. Nie chciałabym udawać przed dziećmi, że temat nie istnieje.

      Ilustracje Evy Eriksson są piękne, to moja ulubiona ilustratorka "stamtąd". Bardzo lubię jej "kredkę" (co tam kredkę, całe pudełko jej kredek) i tę szczególną "staranność" w kolorowaniu, przenikające się kolory, wszystkie odcienie, które dobrze widać zwłaszcza na "tłach". Wszystko takie delikatne, budujące nastrój i klimat opowieści.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Szkoda, że książki nie da się już nigdzie kupić. Niestety nie mam jej na swojej półce. :(

      Usuń
    3. Nakład jest już chyba doszczętnie wyprzedany. Nasz egzemplarz kupiłam niedawno i przez przypadek, wcześniej widziałam kilka egzemplarzy, ale w koszmarnych cenach, na allegro.

      Usuń
    4. Zazdroszczę. A ceny na allegro widziałam. Kosmos.

      Usuń

Dziękuję :)