wtorek, 19 listopada 2013

Dwa domy, Barbary Gawryluk



To była prawdziwa niespodzianka. Tytuł ucieszył mnie i zmartwił jednocześnie. Co się za nim kryje, zastanawiałam się, patrząc na okładkę z suwakiem i tym podzielonym domem. Znacie to uczucie, kiedy martwicie się o bohaterów książki, trochę jakbyście ich znali naprawdę? Bardzo się ucieszyłam, kiedy książka już do mnie dotarła, a ja mogłam się dowiedzieć, co tam u Natalii i jej rodziny, tej w Szwecji i w Krakowie.

Życie jest nieprzewidywalne. To była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki. Trochę odetchnęłam z ulgą, bo tytuł nie spełnił moich złych przeczuć. Tak czy owak okazuje się, że życie trudno jest sobie planować. Jednego dnia się wyjeżdża, innego trzeba się pakować, wracać, znowu gdzieś zaczynać od początku. Trzeba zostawić przyjaciół, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić, chociaż z początku to wydawało się niemożliwe, i zaczynać raz jeszcze, oswajać kolejne sytuacje. Mimo smutku, który odczuwa się przy okazji zmian i przeprowadzek dostrzegam w tej książce coś bardzo optymistycznego. Stare przyjaźnie trwają i mają się dobrze, dają siłę do działania. Nie straszne im odległości. Te nowe już kiełkują. Mimo zmian życie wciąż pełne jest radości i dobrych rzeczy. Pod warunkiem, że mamy przyjaciół, rodzinę, tak jak Natalia. Wtedy świat jest zdecydowanie "nasz".

Cieszę się, że autorka zdecydowała się napisać tę część, o powrotach. Przyglądam się uważnie okładce i myślę sobie, że może ten suwak wcale nie dzieli, ale łączy, nie rozdziela, ale domyka te wszystkie domy tu i tam, bo przecież wszędzie można powracać sercem, myślami. I cóż, liczę, że autorka pozwoli nam jeszcze kiedyś zajrzeć do Krakowa i przekonać się, co tam u Natalii. Z drugiej strony jestem pewna, że Natalia radzi sobie świetnie.

 Wydawnictwo Akapit Press, Łódź 2013


6 komentarzy:

  1. Nadal nie przeczytałam "Mojego Bullerbyn", ponieważ egzemplarz biblioteczny zaginął. Niby jest dostępny, ale panie bibliotekarki krążą między regałami i nie znajdują. Chciałabym zacząć od początku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie od początku. A panie bibliotekarki czasem potrafią zdziałać cuda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałaś tej serii z córką? Zastanawiam się nad moją bratanicą - rówieśnicą Twojej baletnicy, ale pewnie to jeszcze książki nie na teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałyśmy razem pierwszą część. Przed wakacjami. Podobała się.
      Jeśli dobrze pamiętam w pierwszej części bohaterka jest w trzeciej klasie. Dużo w tej książce Szwecji. Po latach spędzonych nad książkami z Zakamarków to wszystko brzmi tak strasznie znajomo. Oceniam wiekowo na 10+. A kolejne części rosną sobie z czytelnikiem.

      PS Już nie baletnica, teraz ćwiczy szermierkę:)

      Usuń
    2. Za moją bratanicą też trudno nadążyć - to obecnie siatkarka i rzeźbiarka. Czyli - biorę "Moje Bullerbyn"! Dzięki. Na pewno uda mi się zdobyć autograf, bo Pani Barbara dość często bywa na północy (jak to skandynawistka;)

      Usuń
    3. Super, mam nadzieję, że jej się spodoba. Ja to bym chciała kolejną część ;)

      Usuń

Dziękuję :)