niedziela, 6 października 2013

Pan Kuleczka 2014. Kalendarz z naklejkami



Po trudnym tygodniu, kiedy „na nic nie starcza już siły", odwijam z folii znajomy kalendarz, zakupiony z myślą o następnym roku. Nagle cały pokój zalewa się ciepłymi kolorami. Przez okno zagląda słońce. Wracają wspomnienia lata, miękkiego piasku po drugiej stronie Bałtyku, zapach truskawek na targowisku i lody, które codziennie jedliśmy. Moje myśli wypogadzają się i nawet jesienne chłody, ani zima nie wydają się straszne, bo zawsze może zdarzyć się coś ciekawego, a w ostateczności można sobie zrobić anioła na zimowym puchu, jak Katastrofa. I nie przejmować się na zapas. Są w tym kalendarzu wszystkie odcienie rysującego się roku. I wszystkie odcienie naszej codzienności. Różne sprawy. Mycie okien na wiosnę, jesienna szaruga po drugiej stronie szyby, zapach pierniczków i migoczące światełka na choince. Odliczanie dni do kolejnych urodzin. Zaplanowana wizyta u dentysty. Długie, domowe wieczory. Wreszcie małe – wielkie myśli na rozpoczęcie każdego miesiąca. Podnoszą mnie na duchu, kiedy przekładam kartkę. Całość sprawia, że każdy dzień jest ciekawy, wyjątkowy, nawet ten strasznie ciemny i pochmurny, bez krztyny błękitu na niebie. I bez dobrego humoru. Lubię nasz rok z Panem Kuleczką. I bardzo lubię ten kalendarz.

Media Rodzina, Poznań 2013
 Ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska

6 komentarzy:

  1. Podoba mi się ten kalendarz. Maluchowi pewnie też by się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! To bardzo rodzinny kalendarz. Dla dzieci dołączono naklejki do naklejania na ważne dni. Bardzo je lubimy. Sam kalendarz jest ozdobą naszej kuchni i trudno mi sobie wyobrazić, żeby go nie było!

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Fajny kalendarz:) u nas taka tradycja, ze zawsze po świętach zaczynamy poszukiwania kalendarza idealnego, który zawiśnie potem na kuchennej ścianie. Przez cały rok zapisujemy w nim wszystkie najważniejsze wydarzenia, okruchy najważniejszych chwil- a po skończonym roku chowamy na pamiątkę do szuflady:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:) I rozchodzi się jak ciepłe bułeczki, dlatego kupuję go od razu w październiku. Sprawdziłam na regale, mam zachowane kalendarze od 2008 roku. A kupujemy od początku. Od ilu lat ukazuje się ten panakuleczkowy kalendarz? Muszę sprawdzić.
      Poza tym żal wyrzucać - piękne są. I podobnie jak u Was, tyle w nich naszych zapisków, śladów, można z nich czytać z jak z ręki.

      Polecam Wam:)

      Usuń
  3. Ciepło, przyjemnie, miło... to mi przychodzi do głowy. I kupię chyba w tym roku Majce - jej pierwszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kalendarz grzeje jak kubek gorącej herbaty z malinami:)

      Usuń

Dziękuję :)