wtorek, 29 października 2013

Nie odrobiłem lekcji, bo... , Davide Cali



Nie odrobiłem lekcji, bo… O, ile takich wymówek słyszałam w swoim szkolnym życiu i teraz znowu poczułam się trochę „jak w szkole”. I uśmiałam się, i ubawiłam bardzo. Mając dwóch szkolniaków w domu myślę, że jest to książka idealnie wpasowująca się w nasze klimaty, ale też z dużym poczuciem humoru, bo szkoła to przecież nie tylko orka, ale też cała masa zabawnych sytuacji, i tych koleżeńskich, i tych na odcinku uczeń – nauczyciel, które tak chętnie sobie potem przy różnych okazjach wspominamy.

Fabuła książki Davide Cali jest naprawdę prosta. Mały chłopiec tłumaczy się przed panią nauczycielką, dlaczego nie odrobił pracy domowej. Powody, które wymienia, brzmią jakoś znajomo, są komiczne i śmieszne, absurdalne i całkiem „odjechane”. Pełne fantazji, pomysłowości szkolniaka w krótkich spodenkach. Nastawione na wzbudzenie przerażenia, zaskoczenia, a nawet litości. Moim ulubionym w tym zestawie jest tłumaczenie z dogrzewaniem domu – drżyjcie, nauczyciele, chłody tuż, tuż. Na szczęście każdy powód działa tylko raz! I na tym polega cały dowcip. Nie byłoby tej książki bez ilustracji Benjamina Chauda, są kapitalne, są dopowiedzeniem tekstu i smaczkiem samym w sobie, nie mam wątpliwości, że ilustrator czuje tego szkolnego bluesa!

Zamawiając nam tę książkę zastanawiałam się, czy Davide Cali nie zdeprawuje moich domowych uczniaków. Pukam w niemalowane, lekcje robią chętnie i obowiązkowo, choć pomysłów na zajęcia "pozalekcyjne" im nie brakuje. Odstresować się jednak trzeba, a co!

Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2013

Ilustracje Benjamin Chaud


11 komentarzy:

  1. haha, z tego co widzę, książka jest naprawdę świetna. Żałuję, że nie mam żadnego szkolniaka pod ręką bo bym miała pretekst do zakupu;) A propos szkoły i tego jakim może być wesołym miejscem to mi sie zawsze przygody Mikołajka przypominają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikołajek to złota klasyka, bardzo lubimy.

      Usuń
  2. Ten tytuł( widziałam książkę na Targach- BARDZO mi się spodobała), na pewno znajdzie się w liście do Św. Mikołaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podciągnęłam go pod rozpoczęcie roku szkolnego, ale na Mikołaja także powinien być jak znalazł!

      Usuń
  3. A co to jest ta książka po lewej? Pod spodem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,,, lekcje. Elementarz XXI wieku, podręcznik.

      :)

      Usuń
    2. Się wtrącę, bo ja wiem, ja wiem wiem, co jest pod spodem.
      Mama ma rolki. I Emi ma rolki. Mimi ma medal. Ami ma kokardkę...
      Pani kazała przeczytać 15x w domu i S. skrupulatnie licząc czytał i czytał...
      Kika dni później Młodszy opowiadał mi fascynującą historię o pieskach, z których jeden ma na imię Mimi i - nie zgadniecie! - ma medal! :)
      Po tamtych przeżyciach dziś tłumaczyłam S., że jak pani każe czytać w domu, to może ćwiczyć na zupełnie nie związanych z Mimi i Ami lekturach...

      Elementarz XXI wieku wyd. Nowa Era. Całkiem fajny graficznie i całkiem fajne nazwiska ilustratorów, którzy wzięli udział. Ten kawałek to rzeczywiście kolaż.

      A wymówkownik rzeczywiście strasznie fajny i też zamierzam nabyć jako obowiązkowe uzupełnienie Elementarza ;)
      Może być też świetnym prezentem na koniec roku szkolnego...

      Usuń
    3. Dzięki, Rzeżucho! Nie zdążyłam jeszcze odpowiedzieć, a tu proszę!
      Zgadza się, to kolaże rysunków i zdjęć.
      Podobają się nam, jest to też jakieś urozmaicenienie od Nowego już w szkole, na którym pracuje starsza.
      I też znamy te pieski:)

      Usuń
  4. Super, jakoś przeoczyłam na ostatnich targach książki, ale dla mojego syna chyba to pozycja obowiązkowa :-)
    Pozdrawiam Mamik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele fajnych wspomnień budzi ta książka, takich szkolnych, dlatego polecam ją dzieciom i ich rodzicom. Strasznie odpręża.

      Pozdrawiam:))

      Usuń

Dziękuję :)