czwartek, 17 października 2013

Auto Ferdynand, Janoscha


Jesień zajeżdża do nas nowym, żółtym samochodem. Kto by przypuszczał, że ta książka wyjdzie (wyjedzie?) z warsztatu twórcy Misia i Tygryska. I jak każdy nowy model cieszy oczy błyskiem swojej karoserii, żółciutkim lakierem, delikatnym pomrukiwaniem silnika. Prostą fabułą z nieoczekiwanym, zaskakującym finałem. Nie ukrywajmy, jest to książka skierowana do najmłodszego czytelnika, do automaniaka w krótkich spodenkach, który jeszcze ze swojego wózka bacznie obserwuje to, co jeździ po naszych, nieco wyboistych, drogach. Mieliśmy niedosyt takich książek, oj tak.

Janosch cieszy oczy pojazdami różnym przeznaczeniu. Fabuła książki nie jest skomplikowana, wszystkie pojazdy pomagają Ferdynandowi, który swoim wyglądem przypomina samochód naszego Baltazara Gąbki, dotrzeć na szczyt góry. Wśród nich jest czarna, dystyngowana taksówka, żółty wóz pocztowy z małym logo pocztowej trąbki, pomarańczowa straż pożarna w malinowej łunie pożaru i traktor, zielony jak soczysta trawa. Dołączają się i pchają. Trochę jak w naszej "Rzepce", choć tam działały zupełnie przeciwne siły. Finał wspinaczki jest zakończony sukcesem, ale i upadkiem, podobnie jak u Tuwima. Lecz, jak to mówią, jeśli już spadać, to z wysokiego konia. Przewrotne to zakończenie. Ale i z tym Janosch daje sobie radę. Nie będę jednak zdradzać szczegółów.

Spójrzcie jeszcze raz na te ilustracje. Ja nie mogę wyjść z podziwu. Wyobrażam sobie, że można tę książkę podarować małemu chłopcu i zostawić go z nią na długo. Mogę się założyć, że będzie siedział i oglądał. A potem po prostu wyciągnie z szuflady wszystkie swoje samochody.

Wydawnictwo Format, 2013


7 komentarzy:

  1. Może się czepiam, ale te rymy trochę częstochowskie. Gdyby nie tekst, byłoby super...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dość przyzwyczajona do tego typu wierszy w tego typu książkach. A wiesz, że specjalnie zerknęłam na przekład? D.Hartwich, E.Kozyra-Pawlak, P. Mras. Z ciekawości zajrzałabym do oryginału, jak to Janosch sklecił.

      Usuń
    2. Bardzo proszę: http://www.amazon.de/Auto-hier-hei%C3%9Ft-Ferdinand-Papp-Bilderbuch/dp/3407793162
      Niestety wygląda na to, że tłumaczenie dość wiernie oddaje klimat oryginału.

      Usuń
    3. Widzę, że nalazłyśmy je w tej samej chwili, właśnie skopiowałam link. Zgadza się, oryginał jest równie nieskomplikowany. Ja tam myślę, że mali chłopcy sobie poradzą;)

      Usuń
  2. Mój syn wychował się na Janoschu. Niestety na "Auto.." jest już chyba za poważny :) ale ciekawa jestem, co powie o ilustracjach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też za poważny:) Ale i tak musieliśmy zobaczyć tę książkę.

      Usuń

Dziękuję :)