wtorek, 24 września 2013

Mój tato szczęściarz, Joanny Papuzińskiej


Po „Asiuni” przyszedł czas na „Mojego tatę szczęściarza”, czyli opowieść o tacie pisarki Joanny Papuzińskiej. To książka do zabrania na spacer, bo i o pewnym spacerze jest w niej mowa, a na spacerze rozmawia się najlepiej. I wspomina też. 

Bardzo się cieszę, ponieważ pierwszą książkę przeczytaliśmy sobie już jakiś czas temu i pamiętam, że zrobiła na nas duże wrażenie. Żeby tylko wrażenie, wstrząsnęła nami, pokazała, jak straszna jest wojna. I co podczas wojny dzieje się z rodzinami, z normalnym życiem, które nagle wywraca się do gory nogami.

Lubię słuchać opowieści siostry mojej babci, która doskonale pamięta tamte czasy, a z racji swojej znakomitej pamięci chętnie opowiada, jak to wtedy było. Lubię słuchać jej wspomnień, wiem, że jest ostatnią osobą w rodzinie, która wojnę przeżyła i która ją pamięta. I bardzo boję się, że nie zdążę jej zapytać o wszystko, co chciałabym, co powinnam wiedzieć. A bardzo chcę wiedzieć i pamiętać.

Nie wiem, co kierowało panią Joanną, która napisała książkę o swoim tacie, który w czasie Powstania Warszawskiego pozostał w Warszawie. Mogę tylko przypuszczać, że chęć zatrzymania go w pamięci, za to jaki był i co zrobił dla innych, ale i pokazania dzieciom, jak wiele podczas wojny zależało od zbiegu okoliczności, od szczęścia. Czasami wystarczyło po prostu znaleźć się w odpowiednim miejscu, na przykład pod stołem w polowym szpitalu, urządzonym w opuszczonej restauracji, żeby przeżyć. Albo wyjść z takiego szpitala, z takiego miejsca, na które zaraz spadnie jakaś bomba, na czas. Niewiarygodne, prawda? Tata Asiuni miał to szczęście. Czasem mówi się, że ktoś znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Tak własnie było w tym przypadku.

Książka pokazuje świat podziemnej Warszawy, schowany pod ulicami, w kanałach, którymi przemieszczali się ludzie, w tym tato pani Joanny. Dobrze za to pokazany na ilustracjach. Przebywanie w takim kanale musiało być straszne. Nawet dziecko potrafi sobie wyobrazić, jak mogło tam cuchnąć i wyglądać. A przecież takie kanały ratowały ludziom życie. Myślę, że ta książka pozwoliła w to moim dzieciom uwierzyć.

"Mój tato szczęściarz" to lektura, którą trzeba przeczytać, żeby zapamiętać, czym jest wojna, bo mam wrażenie, że szkoła nie do końca to wszystko tłumaczy.

Warszawiacy znają na pewno trasę, wiodącą poszczególnymi ulicami, którą tata Asiuni pokonywał kanałami. Obiecuję sobie, że następnym razem zabierzemy tę książkę do Warszawy i skorzystamy z załączonej do niej mapy. Pójdziemy na spacer, żeby pamiętać.

Wydawnictwo Literatura, Warszawa 2013
Ilustracje: Maciej Szymanowicz


Polecam jeszcze filmik

8 komentarzy:

  1. to jest książka którą kupie na pewno. Nie łatwa, ale ważna. Nie tylko dla dzieci, ale mam wrażenie, że też dla dorosłych, którzy często zabiegani zapominają o tym co było i o tym co jest ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dla dorosłych także, polecam Ci zresztą całą serię Muzeum Powstania Warszawskiego - "Asiunię", "Zaklęcie na w", "Czy wojna jest dla dziewczyn?" i "Bezsenność Jutki".

      A znasz "Darowane kreski"?

      Usuń
  2. Darowane kreski znam tylko ze słyszenia, jakoś nie miałam okazji przeczytać tej książki. W ogóle jeśli chodzi o Papuzińską to mamy duże zaległości. Mam kilka książeczek jeszcze ze swojego dzieciństwa, ale właściwie żadnych nowych wydań (jeszcze;). z wyjątkiem może płyty Kołysała Mama Smoka, którą uwielbiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te książki, o których wspominałam, są dla dzieci, powiedzmy 6+, więc macie jeszcze trochę czasu. Przejrzyj je sama przy okazji, mnie mocno poruszyły. Wypełniają jakąś lukę w tym temacie, takie mam uczucie. I dobrze, liczę na więcej.
      A "Kołysała Mama Smoka" to ja z kolei nie znam, chociaż gdzieś mi mignęła, ale na razie nie ma szans na lekturę, chyba że z wnukami;-)
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  3. Widziałam codziennie reklamę tej w książki w warszawskich tramwajach - wygląda bardzo ładnie i wydaje się warta uwaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. "O tacie szczęściarzu" pisałam ostatnio na Rymsie (http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/1612/index.html). To dla mnie szczególna książka, bo o moim kochanym mieście. Papuzińska genialnie przemawia do dzieci. Czytaliśmy "Tatę szczęściarza" kilka razy. Dużo rozmawialiśmy. Muszę kupić własny egzemplarz w komplecie z "Asiunią".
    Dzięki za namiar na "Darowane kreski". Są na mojej liście do wypożyczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za namiar na recenzję, już przeczytałam. Dobrze zacząć od "Kresek" i o "Kreskach" pamiętać, bo to takie trochę wprowadzenie do historii znanych z "Asiuni" i "Taty", tylko bardziej rozbudowane i dla trochę starszego czytelnika.

      Pozdrawiam:)

      Usuń

Dziękuję :)