środa, 7 sierpnia 2013

Lisia, Ewy Nowak




Przyzwyczailiśmy się już, że świat z książek Ewy Nowak jest taki zwyczajny, a przez to bardzo przypomina nasz własny. Zwyczajny, ale na pewno nie nudny, ponieważ bohaterom zdarza się przytrafić coś zupełnie niezwykłego. Na przykład stają się niewidzialni albo zaczynają rozumieć mowę roślin, jak Lisia. A to wystarczy, żeby spowodować całą masę zdarzeń i komplikacji, zwłaszcza, że rodzina Lisi jest zwyczajna, ale przecież nie doskonała.

Zwyczajność ma to do siebie, że czasem popadamy w rutynę. Nie dostrzegamy pewnych rzeczy, przestajemy reagować na to, co dzieje się w bliskim otoczeniu, na to, co powinno być dla nas najważniejsze. Dobrze pokazuje to przykład mamy naszej bohaterki, zaangażowanej w pracę, która polega na odpisywaniu na listy czytelników, poszukującej porady i wsparcia. Zajęta problemami innych mama, nie potrafi zauważyć swojej córki i jej spraw. Rady udzielane na łamach czasopisma nie znajdują zastosowania w domu, co dobrze pokazują „dialogi” prowadzone między córką a matką. Okazuje się, że rady dawane innym, trudniej jest zastosować na żywym organizmie i pod swoim dachem, gdzie panuje ogólna „proza życia” i lekkie zniecierpliwienie do marudzących dzieci. Tym, co Lisia widzi najczęściej, jest nie twarz mamy, ale jej plecy, kiedy siedzi przed komputerem i odpisuje na na kolejny list. Na domiar złego mama zapomina o jej urodzinach. Czy może być coś gorszego?

Skupiłam się na relacjach między mamą i córkę, chociaż książka nie dotyczy tylko tych relacji, chociaż nie ukrywam, że dla mnie jest to właśnie najważniejsze. Nie można patrzeć na rodzinę Lisi wyłącznie krytycznym okiem, bo jest to miejsce, gdzie dzieje się wiele dobrego, na przykład na odcinku między siostrami. Postawa mamy nie jest też nadzwyczajna, wydaje się wręcz częsta w obecnych czasach. Warto podkreślić, że autorka spogląda na swoich bohaterów ze zrozumieniem, pokazuje, że nad relacjami w domu i w rodzinie także trzeba pracować. Nie ocenia, raczej ma nadzieję na to, że coś zawsze może się zmienić, a to zaleźy tylko od nas i… No właśnie, co z tym słyszeniem głosów roślin? Lisia słyszy to, czego inni nie umieją usłyszeć. Lisia słucha i słyszy. Dookoła siebie widzi inne osoby, na pierwszy rzut oka niezrozumiałe. Stara się je słyszeć.

Może czasem muszą dziać się dziwne rzeczy, żeby wszystko mogło być takie, jakie być powinno?

Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2013
Ilustracje Marta Kurczewska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)