wtorek, 23 lipca 2013

Emigracja, José Manuel Mateo



Emigracja kojarzy się z podążaniem ku lepszemu życiu i szukaniem korzystniejszych warunków dla egzystencji. Czasem bywa przygodą, a czasem koniecznością. W naszym otoczeniu jest kilka rodzin, które wyjeżdżają albo już wyjechały za granicę. Zawsze trochę nas to smuci. Zaletą tych wyjazdów jest jednak to, że świat staje się odrobinę mniejszy, a na mapie przybywa miejsc, gdzie jest mieszka ktoś "nasz”, kogo zawsze możemy odwiedzić.

Emigracja ma rożne oblicza, czasami wiąże się z niebezpieczeństwem, ryzykiem, zwłaszcza gdy decydują o niej względy polityczne. Czasem wiąże się z narażaniem życia. Może powodować wiele różnych dramatów. Do dziś pamiętam uczucia, jakie towarzyszyły mi po obejrzeniu filmu „300 mil do nieba”, w którym dwójka braci postanawia uciec z Polski i za wszelką cenę dotrzeć do Szwecji. W ekstremalnie trudnych warunkach, pod podwoziem zmierzającego do przeprawy promowej tira, brudni, głodni i zdesperowani chłopcy pokonują wiele, wiele kilometrów… W moich uszach wciąż pobrzmiewa muzyka Michała Lorenca napisana do tego filmu, znakomicie oddająca emocje tej trudnej podróży w nieznane.

Książka „Emigracja” przypomina o wszystkich dzieciach i ich rodzinach, które musiały kiedyś zostawić swoje domy, wszystko, co znajome i szukać dla siebie lepszego miejsca do życia. Kiedy po raz pierwszy wzięłam ją do ręki, moją uwagę zwróciła przede wszystkim czarna, przewiązana wstążeczką okładka, przypominająca okładkę starego albumu ze zdjęciami. A potem morze, ogromne morze ludzi, których uwieczniono na złożonych w harmonijkę ilustracjach. Harmonijkę, która po rozłożeniu, tworzy niezwykły obraz. W tym morzu postaci szukam tego jednego „bohatera”. A ludzki potok płynie, rozlewa się wieloma korytami i w różnych kierunkach. Może więc bohaterem tej narysowanej na papierze amate książki może być każdy?

Narratorem okazuje się meksykański chłopiec, który opowiada historię swojej rodziny. Wszystko zaczyna się w czasach dzieciństwa, które upływa bardzo szczęśliwie, w otoczeniu najbliższych, zajmujących się uprawą ziemi, sadzeniem arbuzów i drzewek papai. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Z wioski zaczynają wyjeżdżać ludzie. Najpierw mężczyźni, a wśród nich tata chłopca, potem również kobiety i dzieci. Ten los spotyka też chłopca, który razem z mamą i siostrą wyrusza w długą i niebezpieczną podróż do dalekiego kraju, znanego tylko z opowieści. Los odważnej trójki nie jest pewny aż do samego końca. Kiedy się z nimi rozstajemy, nie wiemy, jaka przyszłość ich czeka. Czy w Ameryce znajdą "niebo", o jakim marzyli bohaterowie Dejczera? Nie wiemy. Możemy tylko trzymać za nich kciuki. Historia chłopca i jego rodziny przypomina morze, zdaje się też nie mieć końca. Zamknięcie jej w kunsztownej  formie książki jest tylko symboliczne. Zwraca jednak naszą uwagę na fakt, że każda historia ludzkiego życia jest w jakiś sposób wyjątkowa, bezcenna. Trzeba ją tylko dostrzec, wyłowić z morza tysięcy opowieści.



Książka została nagrodzona New Horizons Award na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w 2012 r.

Dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg za udostępnienie książki.

Wydawnictwo Widnokrąg, Piaseczno 2013

Ilustracje: Javier Martinez Pedro  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)