niedziela, 16 czerwca 2013

Wojna liczb, Juana Darién'a



Ooo, nareszcie książka dla chłopców, pomyślałam sobie, gdy po raz pierwszy natknęłam się na „Wojnę liczb”. W warstwie ilustracyjnej znajdziemy w niej wszystko, co może  zainteresować przeciętnego chłopca, czyli militaria wszelakiej maści: wojskowy, furkoczący helikopter, łódź podwodną (na pokładzie której, razem z JEDYNKAMI, wpływamy do strefy tekstowej książki), spadochrony, maszerujących żołnierzy, huk i dym wystrzałów. Szybko przekonałam się, że książka robi wrażenie nie tylko na chłopcach, chociaż przyznaję, że zaskoczyło mnie połączenie wojny i matematyki, tak bardzo logiczne w rzeczy samej. Nawet małe dziecko, rozpoczynające dopiero swą przygodę z liczbami, wie, na czym polega odejmowanie (zabieranie), co najłatwiej jest wytłumaczyć na przykładzie torebki cukierków, którymi trzeba się podzielić (przy czym na zrozumienie że cukierek może zjednać przyjaciela trzeba jeszcze trochę poczekać). Trudna sprawa, tym bardziej, że rozdawane cukierki znikają raz na zawsze (w buziach kolegów).

Wytłumaczenie fenomenu wojny na przykładzie liczb, którym posługuje się Juan Darién, trafia do wyobraźni. Sfrustrowana, niedowartościowana, stojąca na uboczu JEDYNKA zostaje omamiona trafiającymi na podatny grunt obietnicami króla MINUSA, który zapowiada, że „uczyni ją największą pośród liczb". Król MINUS wręcza jej potężną i niebezpieczną broń, znak MINUS, za pomocą którego JEDYNKA rośnie w siłę (głównie fizyczną) i pokonuje większe od siebie liczby, podporządkowuje je i sprowadza je do wartości ZERA. Brzmi znajomo? Kiedy czytaliśmy tę książkę, miałam przed oczami piekło wojny, ale też metaforę tego czasu. Wyobraziłam sobie sytuację ludzi pozbawionych w pewnym momencie dosłownie wszystkiego, sprowadzonych właśnie do ZERA. Chyba trudno nazwać to inaczej. Darién nie mówi o wojnie dosłownie, nie epatuje okrucieństwem, krwią, chociaż przemyca symbolikę, skojarzenie ze znakiem graficznym, kajdany, drut kolczasty. W ten sposób nawet mały amator cukierków może zrozumieć skutki odejmowania, eliminowania. Na szczęście życie jest silniejsze niż wojna i zniszczenie. Po drugiej stronie mamy czas, w którym "liczby rosną w pokoju". Wymaga to jednak zdecydowanego przeciwstawienia się złu.

Zachwyciły mnie ilustracje, naprawdę trudno je zapomnieć, dynamiczne, ekspresyjne, narysowane na grubej niby tekturze. MINUS staje się rzeczywistą bronią, niesioną przez oddziały JEDYNEK. Polecam Wam stronę autora, na której można zajrzeć również do innych jego książek i nacieszyć oko jego wyrazistym, plakatowym, nasyconym kolorami stylem. Chętni mogą pobuszować w sklepie i uszczuplić swoje konta zamawiając sobie ładny t-shirt.

Wydawnictwo Tako, Toruń 2012
Ilustracje: Juan Darién


2 komentarze:

  1. Hit zeszłego roku! I odejmowanie dzięki temu nam nie straszne, i zero oswojone. Lubił i MŁODSZY i NAJMŁODSZA (że niby dziewczynki na wojnie się nie znają ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, ta książka oswaja przy okazji matematykę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)