wtorek, 14 maja 2013

Moje Bullerbyn/ Kolczyki Selmy/ Dziewczynka z fotografii, Barbary Gawryluk



Trudno jest wyjeżdżać. Zwłaszcza, jeśli trzeba zostawić szkołę w Krakowie, dwie najlepsze koleżanki i własny pokój.  I zespół, w którym się tańczy hip- hop. I jeszcze babcię i dziadka, z którymi rozumie się bez słów. Po prostu cały świat. Tak rozpoczyna się opowieść o Natalii, która razem ze swoim rodzicami, lekarzami, i braćmi bliźniakami, wyjeżdża na dwa lata do Szwecji. Pamiętam, że kiedyś dziwiłam się Amerykanom, którzy za pracą gotowi byli jechać na drugi koniec kraju, do innego stanu, a nawet na Alaskę, zostawić wszystko, no i którzy traktowali te zmiany jako coś zupełnie oczywistego, część życia. Bo to praca jest najważniejsza, to ona nadaje życiu bieg. Tymczasem nie minęło kilka lat, a podobna sytuacja stała się naszą polską (i europejską) codziennością. Coraz więcej znajomych, sąsiadów wyjeżdża za granicę, szukając lepszych warunków do życia. Tak jest też w przypadku rodziny Natalki. Jest praca, lepsze perspektywy, trzeba jechać, klamka zapadła. Czy taki wyjazd to koniec świata? I jak żyje się „tam”?

Miałam zamiar napisać tylko o pierwszej części cyklu książek o rodzinie Natalii, ale po przeczytaniu pierwszej części (nie czekając na nieco wolniejsze czytanie z dziećmi) natychmiast sięgnęłam po drugą, a potem trzecią, bo po prostu zakochałam się w tych książkach i już. I zapewniam, że Wy też nie poprzestaniecie na pierwszej. Dlaczego? Już piszę. Po pierwsze dlatego, że te książki w ciekawy i przekonujący sposób pokazują, że zawsze jest coś za zakrętem, że koniec świata, czyli ten moment w życiu, kiedy wszystko wali nam się na głowę, to stan, co trwa najwyżej chwilę. Trzeba tylko mieć uszy i oczy otwarte, bo wszędzie, nawet w takiej Szwecji, która jest daleko od domu, można znaleźć coś fajnego. Natalia stopniowo aklimatyzuje się, poznaje nowe zwyczaje, smaki, język. Odkrywa, że wiele rzeczy, które robiła w Krakowie, może robić również tutaj. Na przykład tańczyć. A poza tym przeżyć kilka nowych rzeczy, zaprzyjaźnić się, poznać nowych ludzi, takich jak Mats, Karina, czy zupełnie wyjątkowa staruszka, Selma. To jej śladem, prowadzącym aż do Lwowa, Natalia udaje się w kolejnej części. Kiedy czytałam te książki, uświadamiamy sobie, że zmiany są częścią dorastania, w dużym uproszczeniu całego życia, a w to wszystko jest wpisana tęsknota. Ale też, że można tęsknić, ciesząc się tym, co mamy. Tym bardziej, że świat tak bardzo się skurczył. Chwila lotu samolotem i jesteśmy gdzieś indziej. Nie ma w opowieści o Natalii łatwych przepisów, schematów. Widzimy dziewczynę z sąsiedztwa, której trudno jest przyzwyczaić się do nowego miejsca i która nie potrafi pogodzić się ze zmianą. To także istotna część prawdy o wyjazdach za pracą, zmianach, które dotyczą całej rodziny. A nie każdy znosi je równie dzielnie i twórczo jak Natalka.

Dawno już nie czytałam książek dla "wczesnej młodzieży", która tak bardzo chwyciłaby mnie za serce. Myślę, że stanowią wartościowy obrazek naszych czasów, tego jak dziś żyjemy. Wyjazdów daleko poza miejsce zamieszkania (w którymś miejscu Natalia słusznie zauważa, że było to nie do pomyślenia w przypadku jej dziadków, którzy praktycznie całe życie nie ruszali się poza swoje mieszkanie w Krakowie), coraz bardziej skomplikowanych relacji rodzinnych (jako przykład niech posłuży patchworkowa rodzina Matsa). Wciągnęła mnie ta historia i jej bohaterowie. Bardzo ich polubiłam. Autorka ciekawie łączy to, co teraz z tym, co zakorzenione w przeszłości, a taką przeszłość ma każdy, nawet mieszkając daleko od swojego domu. W książce pięknie obrazuje to wątek Selmy i starego Lwowa, do którego jedzie nasza bohaterka. To wszystko udowadnia, że serce można zostawić we więcej niż jednym miejscu...

Bardzo polecam, nie zawiedziecie się.

Wydawnictwo Akapit Press, Warszawa 2011, 2012

                                                                                              


6 komentarzy:

  1. Cieszę się, że tak pozytywnie piszesz o tych książkach. Przeczuwałam, że to dobre lektury i już wiem, że kolejną książką, którą kupię Mai będzie "Moje Bullerbyn":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto. Ja sama będę z radością czytała dzieciom raz jeszcze. I czekam na Wasze wrażenia.

    :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakładko, czy wiesz, że wyszła czwarta część serii pt. "Dwa domy"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam o tym. Ależ niespodzianka. Dziękuję za cynk!

      Usuń
    2. Nie ma za co. Właśnie dzisiaj odbieram z biblioteki. Moja córka też polubiłam tę serię.

      Usuń
    3. Ja też ją lubię. Zamówiłam nową część i drżę, co też autorka wymyśliła, bo tytuł dość mocno mnie jednak niepokoi,

      Usuń

Dziękuję :)