środa, 1 maja 2013

Majówka




Dwadzieścia pięć stopni i bezchmurne niebo, jakby wyczarowane na ten dzień. Nad głowami przeleciały dwa hałasujące żurawie i zniknęły w szuwarach nad jeziorem. Dookoła bzyczało, szumiało i świergotało. Na śliwach – gotowe do rozwinięcia pączki, rok temu o tej porze ich gałęzie były ciężkie od kwiatów. Dzieci, po raz pierwszy w tym roku, biegały boso po trawie. I zbierały stokrotki. Słońce grzało, czuję, że pieką mnie ramiona. Nie ma dla mnie nic przyjemniejszego niż leżenie na kocu. I jedzenie szarlotki, upieczonej dzień wcześniej. Skończyliśmy czytać „Kolczyki Selmy” i kilka kolejnych stron „Środka kapusty”. Nie udało mi się zabrać za „Wyznaję”, ale czuję się usprawiedliwiona, przecież jutro też jest dzień.
Dużo słońca i miłej majówki! 

14 komentarzy:

  1. Ale Wam dobrze. U nas tylko 10 stopni i pochmurno. Z majówki musieliśmy zrezygnować. Grzejemy się przy kaloryferze, gorącej zupie porowej i gofrach. Ech... byle do następnego długiego weekendu. Jedyne pocieszenie to nowa część FNiN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do ostatniej chwili zastanawiałam się, czy pogoda nie spłata nam psikusa, bo ostatnio było chłodno. Życzę Wam ładnej pogody w najbliższych dniach. A gofry to też bardzo lubimy:)

      PS A co to takiego FNiN?
      Pozdrawiamy:)

      Usuń
    2. :) Felix, Net i Nika.

      Usuń
    3. Aha:) Dopiero przed nami.

      Usuń
  2. Ale piękna majówka! U nas pochmurnie, ale na szczęście nie deszczowo więc też spędzamy czas na dworze, choć niestety nie na leżąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to był wyjątkowy dzień. Dziś było już bardziej jesiennie, ale nie nudziliśmy się - odwiedziliśmy piękną o każdej porze Szafarnię.

      Usuń
  3. U nas kilkanaście stopni a ojciec rodziny z grypą. Trochę nam rozłożył plany. Jedziemy więc dzisiaj bez niego na piknik rodzinny (tzn. grilla;), gdzie spotykamy się z rodzinami kilku moich koleżanek z liceum. Ojciec rodziny w ramach przeprosin za nieobecność zaraz upichci nam wielki mazurek kajmakowy;)

    Ale przez brak możliwości realizacji wszystkich planów - weekend wyszedł nam bardzo książkowy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to bywa, jak widać wiosna nie oznacza końca przeziębień. Podziwiam, że mimo choroby chce mu się piec, ja w takich sytuacjach leżę jak betka. Zatem smacznego i miłego pikniku:)

      Usuń
    2. Pieczenie to momencik, ale że mu się chciało to mleko z cukrem na kajmak mieszać:)) Dwa naczynia zostały pożarte przez zaprzyjaźnione rodzin, choć mąż liczył na to, że coś mu przywiozę z imprezki;)

      A na piknik w końcu też pojechaliśmy - rzutem na taśmę, w niedzielne popołudnie! Zbudowałam z chłopakami szałas na leśnej polanie!

      Usuń
    3. To wspaniale! Maj ciągle trwa, ja też liczę jeszcze na jakieś majówki!

      Usuń
  4. Czekam na kilka słów o "Moim Bullerbyn":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Moim Bullerbyn" będze w kolejnym wpisie, ale to już po weekendzie. Na razie trwają gorące przygotowania do jutrzejszej Komunii:)

      Usuń
    2. Pięknej uroczystości Wam życzę!

      Usuń
    3. Dziękujemy. Pierwsza spowiedź to było wielkie przeżycie. Nigdy nie zapomnę z jakimi rumieńcami moje dziecko odeszło dziś od konfesjonału:) A potem już był tylko taki szeroooki uśmiech:)

      Usuń

Dziękuję :)