piątek, 31 maja 2013

Chrupek i Miętus dzikie zwierzęta, Delphine Bournay



Naprawdę to nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej niewielkiej rozmiarów książeczce w wiosennej, trawiastej okładce, o zwierzątkach, z dwoma rozbójnikami, szczerzącymi do mnie zęby. Wzięłam tę książkę w ciemno, zdając się na mój nos („niuchałam”) i nie zawiodłam się.

Po raz kolejny przekonuję się, że najlepsze jest to, co najprostsze, a przemyślany umiar i minimalizm skrywają umiejętność i wrażliwość pisarza. I tak jest w tym przypadku. Nie znajdziecie w tej książce opisów, zbędnych ozdobników, nawet ilustracje są jakby przeźroczyste, choć stanowiące absolutnie integralną część opowieści, utrzymane praktycznie w trzech kolorach: zieleni, żółci i bardzo mlecznej, świetlistej bieli. Świat dzikich zwierząt nie jest jednak ani mdły, ani pastelowy. Przeciwnie, podstawą książki jest żywy, soczysty dialog, napisany odróżniającymi się kolorami, przypisanymi konkretnym bohaterom, podszyty humorem, często czarnym, który docenia się przy głośnym czytaniu. W tym dialogu wiele się dzieje, to on napędza akcję. Dużą zasługę przypisuję przekładowi autorstwa Jadwigi Jędryas, dowcipnemu i pełnokrwistemu, jak na lekturę o dzikich zwierzętach przystało.

To świetna książka do czytania na głos. Zawiera trzy dość lapidarne, pozornie proste historyjki o mieszkańcach pewnego lasu, w którym prym wiedzie dwójka przyjaciół. Dowiecie się z nich, jak znaleźć na mapie miejsce, w którym się mieszka, jak uporządkować bardzo rozbałaganionych mieszkańców i, last but not least, jak ugotować... kurczaka, posiłkując się tym, co ma się pod ręką. Ta ostatnia historyjka najbardziej nas rozbawiła i chyba zaskoczyła (mnie urzekła tarantinowskim poczuciem humoru), ale w końcu zwierzęta to naprawdę dzikie stwory. Zapewniam was jednak, że Chrupek i Miętus dadzą się lubić. My już czekamy na ich dalsze przygody.

Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2013

Ilustracje: Delphine Bournay



8 komentarzy:

  1. Nie czytałam. Widziałam tylko w przelocie. Zniechęciła mnie bladość kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy myślałam sobie o tych kolorach, przypomniał mi się Julek i Julka, ze swoją czernią i bielą. Też oszczędnie, ale za to ile tam się dzieje. Tu działa coś podobnego.

      Usuń
    2. Julka i Julkę uwielbiam, więc oszczędność kolorów mnie nie przeraża, a Chrupka i Miętusa na pewno w bibliotece nie przeoczę:)

      Usuń
    3. To niezbyt grzeczne zwierzątka, gatunek łobuzujących, przeoczyć się więc ich da. Może więc być i tak, że komuś nie przypadną do gustu. U nas sympatia trwa. Czekam na Twoje wrażenia.

      Usuń
    4. Mam wrażenie, że książka jest mało czytelna. Może się mylę. Zresztą wkrótce sprawdzę, bo pojawiła się w naszej bibliotece.

      Usuń
  2. Zachęcająca recenzja. My jeszcze nie znamy tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ją dla początkujących czytaczy. Książka ma piękną czcionkę, naśladującą odręczne pismo i jest znakomita do samodzielnego czytania. Nie zniechęca, da się ją przeczytać praktycznie na raz (to raptem trzy historyjki), ale my jakimś cudem ciągle do tych opowiastek wracamy. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

      Usuń

Dziękuję :)