środa, 24 kwietnia 2013

Moje szczęśliwe życie/ Moje serce skacze z radości, Rose Lagercrantz



Bardzo się cieszę ze spotkania z Dunią, tym bardziej, że zamierzałam odpuścić tę serię, a tymczasem czekała na nas wielka niespodzianka. Przeczytaliśmy obie książki w dwa wieczornym więc dziś podwójne wrażenia z lektury. Tak naprawdę każdy z nas znalazł w tych książkach coś dla siebie. Niespełna siedmiolatek zapowiedź tego, co czeka go w szkole. Zaprawiona w bojach uczennica - smak przyjaźni i dobrze znane szkolne konflikty. Ja – emocje, a także garść obserwacji. Po raz kolejny przekonuję się, że dobra książka przypomina lody w kilku smakach, każdy może sięgnąć po swój ulubiony.

Dunię poznajemy w momencie rozpoczęcia szkoły. Dziewczynka szuka swego miejsca w nowym środowisku i bratniej duszy, przyjaciela. Odnajduje go we Fridzie. Dziewczynki zaprzyjaźniają się, niestety wkrótce okazuje się, że Frida musi wyjechać do Uppsali. Od razu napiszę, że są to chyba najładniejsze książki o dziewczęcej przyjaźni, jakie w ogóle czytaliśmy. Utkane z drobnych zdarzeń, wspólnych chwil spędzonych na bananowym drzewie, spraw, gestów, które łączą mocniej niż wszystkie łańcuszki przyjaźni. Ilustracje Evy Eriksson, takie bardzo delikatne, czarno-białe rysunki, pięknie podkreślają świeżość i radość tej pierwszej przyjaźni.

Ale życie nie zawsze jest „szczęśliwe”, chociaż myślenie o nim w ten sposób sprawia, że potrafimy cieszyć się z drobiazgów tak jak Dunia. Nie zawsze jest lekko, bo szkoła to też konflikty. Przyczyną takiego konfliktu staje się w drugiej części opowieści sympatia kolegi w stosunku do Duni, wbrew oczekiwaniom jej dwóch koleżanek. Powoduje to ignorowanie dziewczynki, odgrywanie się na niej i uciekanie się do przemocy. Powiemy, że to częste zachowania między dziećmi. Niestety, warto pamiętać, że w takich sytuacjach zawsze ktoś cierpi. Autorka stawia pytanie o granice określonych zachowań. Pokazuje że trzeba im przeciwdziałać, nie zamiatać problemu pod szkolny dywan. Werbalnie ogranicza się do jednego zdania w całym tekście: „Może w innych klasach, wśród innych dzieci, też zdarzają  się takie rzeczy, chociaż nie zawsze się o tym mówi”. Resztę pozostawia historii i komentarzom dzieci, a tych komentarzy padło u nas wiele! Podoba mi się postawy taty Duni, rodzica "z podejściem do dziecka" i darem obserwacji.

Literatura skandynawska nie boi się tematów trudnych i często łamie przeróżne tematy tabu, mówiąc jakby przy okazji  o tym, co „też się zdarza”. Bo tak bywa. Bez wahania wrzucam obie książki do szkolnej apteczki „pierwszej pomocy” i uczniowskiej profilaktyki.


Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2012 i 2013

Ilustracje: Eva Eriksson


4 komentarze:

  1. Dunia stała się ważną bohaterką dla mojego sześciolatka. Bardzo ważne okazało się pytanie czy przetrwa jej przyjaźń z Fridą!!! Realia szkolne już zna, więc nie poświęcił im wiele czasu. Ale ta przyjaźń!!!Właśnie dostałam sms, że druga część serii czeka na nas w bibliotece, więc niedługo się dowie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się przypomniała Ania i Diana. Te dziewczyny to ich współczesna wersja. A tak w ogóle to pomyślałam sobie, że prawdziwych przyjaźni to ze świecą szukać (ale są, na szczęście). Dunia & Frida to świetny przykład na wyjątkowo udany team:)

      Usuń
  2. Oj, nie wiem, czy K. będzie zainteresowany Anią i Dianą;) Na razie Dunia i Frida przegrały z Felkiem i Tolą. A starszy czyta Winnetou - jakby nie spojrzeć - także o przyjaźni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie będzie, to wybitnie dziewczyński duet, jakby na to nie spojrzeć. Zresztą to skojarzenie nasunęło się mnie, M. też nie zna jeszcze Ani. A nowy przekład Pawła Beręsewicza już kupiony, czeka na swój moment.

      Usuń

Dziękuję :)