czwartek, 4 kwietnia 2013

Koleżaneczki, Ewy Nowak




Koleżaneczki. I nasze pierwsze spotkanie z Ewą Nowak i serią Księżycowy Kamień. Książka wciągnęła moją dziewięciolatkę, dla której temat jest bardzo na czasie. Ja sama przypomniałam sobie moje własne czasy szkolne, liczne kółeczka wzajemnej adoracji, "namawiające się" na korytarzach dziewczynki, szepczące sobie do ucha różne złośliwości. Ploteczki, obmowy. Może dlatego z ulgą wspominam też czasy, kiedy po prostu siedziałam w jednej ławce z chłopcem i w męskim gronie dookoła, bo najzwyczajniej w świecie omijały mnie podobne historie.

 Iwa, Ania i Patrycja to koleżanki z jednej klasy, walczące między sobą o bycie w parze "z tą drugą", w tym przypadku z najbardziej przebojową i dominującą Anką. I jak to w trójkątach bywa, zawsze komuś jest przykro, bo komuś pary jest brak. Moja córka nazywa to syndromem "pana plecaka", z którym trzeba siedzieć samemu podczas jazdy szkolnym autokarem. Iwa marzy o prawdziwej przyjaźni i jest gotowa na wiele poświęceń, żeby przyjaciółkę mieć. Niestety jest to także lekcja pełna rozczarowań. Iwa stopniowo przekonuje się, że przyjaźń nie jest wygraną na zawodach i że czasem można znaleźć ją w  zupełnie innym miejscu, niż to, gdzie szukaliśmy. Żeby tego wszystkiego było mało, pewnego dnia Iwa odkrywa, że potrafi być niewidzialna... Co z tego wyniknie i jak zakończą się jej perypetie, przeczytajcie sami.

Tą książką wchodzimy w nurt książek opowiadających o naszej własnej rzeczywistości szkolnej, którą Ewa Nowak przedstawia wiarygodnie i bez upiększeń, zwłaszcza w kwestii problemów rówieśniczych, a szczególnie tych dziewczęcych. Bo chłopcy to jednak inna para kaloszy, w ostateczności dadzą sobie po nosie i po sprawie... Dziewczynki potrafią być natomiast zdecydowanie bardziej wyrafinowane. Ale ponieważ wszystko w życiu jest „po coś”, zatem także podobne doświadczenia, z których trzeba wyciągać wnioski, czego życzę wszystkim szukającym swej bratniej duszy szkolniakom.


Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2011

Ilustracje: Joanna Gwis

7 komentarzy:

  1. Czytałam inne książki Ewy Nowak. Lubię "miętową" serię, Majce czytałam "Lisię". Myślę, że "Koleżaneczki" spodobają się i mojej dziewięciolatce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zaczęło się od "Szarki", ale uświadomiłam to sobie dopiero, kiedy napisałam o "Koleżaneczkach". Też myślę o "Lisi" (chętnie przeczytam Twoje wrażenia) i ewentualnie o "Środku kapusty", o ile nie jest jeszcze zbyt dziecinny. Zajrzę.
      I mam ochotę na inne książki z Księżycowego kamienia, bo seria bardzo mi się podoba.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo lubię miętową serię. Moja dziesięciolatka pierwszy kontakt z Ewą Nowak też ma już za sobą. Czytała "Pajączka" i "Yellow bahama w prążki". Wygląda na to, że rośnie kolejna stała czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rośnie, rośnie:) W międzyczasie sięgnęliśmy po kolejną książkę z serii, Tajemnicę namokniętej gąbki, podoba się dziewięciolatce i sześciolatkowi (no, prawie siedmio).
      Chociaż dzisiaj grzech siedzieć nad książką, bo nareszcie przyszła wiosna:)

      Usuń
    2. Nigdy nie miałam w ręku tej serii. Musimy nadrobić. Co do wiosny, my jesteśmy usprawiedliwieni - wszyscy chorzy.

      Usuń
    3. Zo_79, dużo zdrowia. A ciepłe słońce niech roztopi wreszcie tę zimę (i przeziębienia).

      Usuń

Dziękuję :)