czwartek, 11 kwietnia 2013

Andersen. Życie baśniopisarza, Jackie Wullschläger



Nie ma dzieciństwa Andersena. Kto nie poznał jego baśni, nie usłyszał ich w zaciszu dziecięcego pokoju, ten chyba nigdy nie przejmie się losem lnu, stokrotki, słowika, choinki i innych bohaterów, którzy zamieszkują karty tych wyjątkowych baśni. W celu pogłębienia wiedzy sięgnęłam po biografię słynnego Duńczyka, napisaną piórem Angielki. Książka wywołała w Danii narodową dyskusję, ponieważ nazywała pewne rzeczy po imieniu, a nie trudno się domyślić, że Andersen jest w swoim kraju dobrem narodowym, przystankiem na literackiej i kulturalnej mapie Europy. Na szczęście książka nie jest poszukiwaniem sensacji, to rzetelna, udana próba pokazania pewnej złożoności człowieka, pisarza, na tle zmieniających się czasów, w których przyszło mu tworzyć. Sięgnęłam po tę książkę wiedziona ciekawością życia autora, którego baśnie nie chcą się zestarzeć. Może dlatego, że Andersen pisał nie tylko dla dzieci, ale też dla dorosłych, w wypracowanym, odróżniającym go od innych baśniopisarzy stylu, językiem potocznym, przyjemnym dla ucha. I muszę przyznać, że historia "brzydkiego kaczątka", które pewnego dnia wyrasta na pięknego łabędzia, bardzo mnie poruszyła.

Hans Christian Andersen (urodzony 2 kwietnia 1805 roku, w Odense) przyszedł na świat w rodzinie szewca i pozbawionej głębszych intelektualnych ambicji matki, troszczącej się jednak o syna. Największy wpływ miał na chłopca ojciec, który, jak czytamy „pozwalał mi na wszystko. Kochał mnie całym sercem – żył tylko dla mnie”. To z nim Andersen dzielił miłość do książek i świata wyobraźni. Drugą ważną osobą była babcia, której dobrotliwą postać pisarz sportretował w kilku baśniach. To z jej ust płynęły pierwsze opowieści, które usłyszał, w tym te dotyczące rzekomo szlachetnie urodzonych przodków; to dzięki nim Andersen uwierzył, że jest kimś wyjątkowym. Takie były początki i okres wczesnego dzieciństwa, który skończył się wraz ze śmiercią ojca. Dalsze losy Andersena to dążenie do realizowania siebie, sięganie dalej, wyżej, poza swoją klasę społeczną. Biografia Andersena to historia nieoszlifowanego diamentu i rozwijania talentu. A przecież początki były niezgrabne, podobno jak i sam Andersen (biorąc pod uwagę jego wygląd, czyli duże stopy i wydatny nos), nie pozbawione determinacji, samozaparcia. Warto podkreślić, że Andersen praktycznie całe życie skazany był na pomoc, w tym finansową, bogatych rodzin mieszczańskich, w których szukał zaczepienia i bezpiecznej przystani, ale także mentorów, opiekunów. To dzięki nim mógł się kształcić, podróżować, publikować. Całe życie towarzyszyło mu, takie odnoszę wrażenie, poczucie pewnej niższości, zwłaszcza w zetknięciu z owym mieszczaństwem, ale też złożony stosunek do takiego stylu życia. "Widział w sobie wędrownego artystę tułacza z romantycznego mitu; uwielbiał, by go dopieszczano w cudzych domach, zwłaszcza domach ludzi bardzo bogatych". A jednocześnie "kupienie i urządzenie domu takiego, jaki mieli sąsiedzi, oznaczałoby zbyt wielkie zbliżenie do nich”. Dodam, że swoje pierwsze łóżko kupił w wieku … sześćdziesięciu jeden lat.

Autorka przedstawia postać Andersena bez upiększeń, pokazuje go jako człowieka z określonymi przyzwyczajeniami, słabościami, ale i wielkim talentem, na tle licznych relacji ze znakomitościami swojej epoki. Wyłania się z tego złożony, nieraz zaskakujący i budzący uśmieszek, bezlitosny obraz artysty skupionego na sobie, egoistycznego, ignorującego konwenanse. Przykładem może być przedstawiona tu "znajomość" z Dickensem. Z drugiej strony mamy w tej biografii życzliwe i miarodajne spojrzenie na pisarza, którego twórczość nie pozostawia obojętnym, która przenika do głębi, pobudza wyobraźnię,  uczy empatii. Mamy tu także zatrzymany w kadrze obraz minionego świata, domowych wieczorów z głośnym czytaniem (podczas których Andersen chętnie się udzielał). Możemy poznać bliżej kontekst powstania wielu baśni. Jest to też opowieść o poszukiwaniu  inspiracji, której ślady prowadzą ku temu, co najbardziej znajome.

Przeczytajcie koniecznie, jeśli jeszcze nie znacie. Mnie marzy się podróż do Danii, kraju jaskółek. Może za rok!

Wydawnictwo WAB, Warszawa 2005



Dom Andersena w Odense
Czytający Andersen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)