czwartek, 21 marca 2013

Migotnik, Roberto Piuminiego



Cierpiący na dziwną chorobę chłopiec i malarz. Spotkanie dwójki marzycieli, którzy porozumiewają się za pomocą słów i opowieści, ale także wyobraźni i powstających pod jej wpływem obrazów. Przyjaźń oparta na wsłuchiwaniu się w drugiego człowieka, wzajemnym, głębokim poznaniu. Podążanie za dzieckiem. Chęć bycia z kimś do samego końca. Towarzyszenie mu w cierpieniu, czynienie życia bardziej znośnym. To w dużym skrócie najważniejsze tematy, które porusza ta wyjątkowa książka, która mnie oczarowała i wzruszyła.

Do pałacu bogatego burbana zostaje zaproszony znany malarz, „rozmieszczający kształty i kolory tak, jakby były odbiciem dzieła samego Stwórcy". Sakumatowi zostaje powierzone zadanie przyozdobienia ścian w pokojach zamieszkałych przez syna burbana, cierpiącego na nieuleczalną chorobę, wykluczającą wszelki kontakt ze światem zewnętrznym. Odgłosy świata i otaczającego pałac miasta, docierają do chłopca przez mleczne, przytłumione światło, przenikające przez przysłonięte wilgotną gazą okna, chroniące jego delikatny organizm przed słońcem i kurzem. Madurera otacza biel ścian, urozmaiceniem życia są gry i książki, a także obecność i troska kochającego go ojca. Przybycie Sakumata sprawia, że jednostajne życie chłopca zmienia się...

"Ściany tej komnaty są duże, Madurerze. Jeśli zechcesz, mogę namalować morze, góry, jeziora… Mogę namalować wiele z obrazków, które znasz. Ale musisz opowiedzieć mi o rzeczach, które widziałeś, o obrazkach, które są ci szczególnie bliskie. Musisz mi towarzyszyć w podróży po twoich myślach. Potem podejmiesz decyzję, a ja ci w tym pomogę”.

Obdarzony mądrością malarz pozwala chłopcu marzyć, snuć cudowne, niezwykłe opowieści. On sam raczej słucha, nie narzuca swojej wizji, podczas gdy jego mały przyjaciel żegluje na oceanie fantazji. Opowieści chłopca ożywają, zamieniają się w obrazy, narysowane ręką artysty, będące wytworem wyobraźni. Nie ma w nich miejsca na nudę, bo wszystko nieustannie się zmienia, w zależności od kierunku, w jakim popłynie opowieść chłopca. Pędzel Sakumata sprawnie zapełnia wolne przestrzenie. Malarz podąża za chłopcem, zmienia, dodaje. Namalowane obrazy żyją, tętnią życiem. Nic nie jest tu skończone, nic na zawsze, wszystko zmienia się, faluje. I wszystko jest dozwolone, możliwe, nawet ów tajemniczy, świecący w mroku migotnik...

Trudno nie dostrzec w tej książce opowieści o przemijaniu, o tym, że nic nie jest nam dane na zawsze. Tak jest z pachnącą, pełną kwiatów i ziół łąką, która po okresie kwitnienia schnie i umiera. Dzięki nazwaniu pewnych rzeczy, Madurer lepiej rozumie siebie, akceptuje to, co nieuniknione. Jest spełniony, zmęczony od wrażeń. Kiedy odłożyłam tę książkę, pomyślałam sobie, że jest nie tylko olśniewającą baśnią z cudownymi ilustracjami, ale także pochwałą życia, marzeń, wyobraźni, prawdziwej przyjaźni, która podtrzyma na duchu. To pamiętnik odchodzenia, godzenia się z losem, ale i czerpania z daru życia do końca, pełnymi garściami. Odchodzić i czuć "szczęśliwe zmęczenie", piękna wizja.  

Łąka czuje szczęśliwe zmęczenie – powiedział chłopiec takim tonem, jakby wyjawiał jakiś sekret. – To tak jak wtedy, gdy dużo biega się w czasie zabawy. Łąka dużo się nabiegała…


Wydawnictwo Bona, Kraków 2012

Iustracje: Katarzyna Partyka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)