sobota, 9 marca 2013

Ewka-Marchewka i inne wiersze, Krystyny Pokorskiej



To zdecydowanie TA książka. Kiedy do mnie wróciła, poczułam, że zwrócono mi coś bardzo cennego, a taki może być tylko kawałek dzieciństwa. Miło poczuć coś podobnego, kiedy dzieckiem już się nie jest i kiedy ma się swoje własne dzieci. A te dzieci mają swoje książki. Czy któraś z nich okaże się dla nich tak ważna, a jeśli tak, to która? Zastanawiam się nad tym od dawna i myślę, że wybór będzie trudny, bo regały już teraz są ciężkie od książek, bardzo ciężkie, a kolejne książki płyną przez nasz dom szerokim strumieniem, zdaje się, że niepowstrzymanym. Patrzę na stolik przy moim łóżku, widzę trzy równocześnie czytane książki. W pokoju dzieci to samo. Nie nadążamy z czytaniem, brakuje właściwie tylko czasu. W tajemnej szafce kolejne pozycje na "za chwilę". Kto to wszystko zapamięta? Liczę, że pamięć dzieci zatrzymuje się na tym, co ważne, na tych wspomnieniach, które, podobnie jak mnie, każą szukać i powracać do swojego własnego Lisa biedaczka. Do takich książek, które tkwią w nas głęboko, nawet wtedy, kiedy nie pamięta się już "prawie nic", ani autora, ani ilustratora, ani tytułu, a potem, po wielu latach, nieoczekiwanie los sprawia nam niespodziankę i książka do nas wraca. Taką książką jest dla mnie „Ewka–Marchewka i inne wiersze”. Książka otoczona rodzinną legendą, wyjątkowym, ciepłym wspomnieniem czasów, kiedy byłam mała. Miałam ją krótko, a pamiętam najczulej ze wszystkich (no, może na równi ze "Śpiewającą lipką"), właśnie tę. Może łatwo pamiętać jest wiersze, dzięki ich rymom, które dobrze dają się przechowywać i magazynować w pamięci, nawet jeśli nie pamięta się już nic więcej. Może to okazja, by przypomnieć sobie o znaczeniu wierszy w dziecięcych biblioteczkach, tak często zapominanych, pomijanych (jeśli nie liczyć tego zupełnie wczesnego etapu, kiedy wiersze, proste rymowanki, jeszcze są), wypieranych przez bardziej atrakcyjną prozę? Może warto to zmienić? Dla pamięci?


Książka Krystyny Pokorskiej to poza moją akcją poszukiwawczą, poza wspomnieniami, których garść zawarłam tutaj, zbiór wierszy dla najmłodszych, w których dziecko może odnaleźć siebie, swój świat. Mała Terka zagląda do lusterka, by przekonać się, jaka właściwie jest, duża czy mała. Na podwórku stoi tytułowa Ewka, o marchewkowych włosach, upiętych w dwa kitki, obok niej biegnie Jurek, Jurek-Ogórek. Pamiętacie te przezwiska? Świat rymów, zabaw, wyliczanek, skakania w gumę, grania w klasy, rysowania kredą po chodniku. Dzieci mają tu swoje zmartwienia, ale to miejsce pełne kolorów, zabawy. To też znakomite miejsce pierwszych obserwacji, które może poczynić każdy. Pies goni kota, z nieba sfrunęła biedronka, na płocie usiadł jakiś zazdrosny wróbel. Dookoła zawsze dzieje się coś ciekawego...


Aż w końcu przychodzi wieczór i trzeba wracać do domu. W oknach naprzeciwko zapalają się światła. Zawsze lubiłam się zastanawiać, co robią inni. 

"Mrugają okna"

Już zmrok.
Już księżyc jak latarnia świeci,
a okna naprzeciwko
mrugają do dzieci.
Gdy się jedno zapali, 
dziesięć innych gaśnie.
Kiedy wszystkie zapłoną,
zaraz robi się jaśniej.
Gasną okna dookoła.
Słońcem błysną rano.
A teraz spać już pora,

Dobranoc! Dobranoc!




Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1985 (wydanie drugie)

Ilustracje: Julitta Karwowska-Wnuczak

6 komentarzy:

  1. chyba miałam taką książkę... bardzo znajoma... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy natknęłam się na tę okładkę gdzieś "po drodze", ale nie kojarzyła mi się, więc odpuściłam. Nasza biblioteka też nie miała, więc zajrzeć do środka nie było jak. Ale w końcu jest:)

      Usuń
  2. Nostalgiczna recenzja:)
    A ja dzisiaj odebrałam z poczty książkę, od Ciebie -dziękuję. Mam nadzieję, ze czas pozwoli mi szybko ją przeczytać;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to cieszę się, że poczta nie zawiodła. I życzę miłej lektury! Agako, gdyby nie Ty, nie byłoby tego posta!!!

      Pozdrawiam, miłego wieczoru!

      Usuń
  3. Piękne, ciepłe (i namacalne;) wspomnienie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)