czwartek, 17 stycznia 2013

Tove Jansson. Mama Muminków, Boel Westin


Pozostając w klimatach literatury dziecięcej chciałabym napisać kilka słów o książce skierowanej do dorosłego czytelnika, przy której spędziłam kilka naprawdę ciekawych wieczorów. Przede mną starannie wydana, oczekiwana biografia Tove Jansson, malarki, ilustratorki i pisarki, znanej czytelnikom z cyklu książek o pewnej rodzinie trolli, czyli Muminkach. Kiążka została napisana przez Boel Westin, autorkę, która dobrze znała tytułową Mamę Muminków i miała zaszczyt być dopuszczona do jej zasobnego, bogatego archiwum, gromadzonego latami w formie zapisków, korespondencji, szkiców, rysunków, projektów i zdjęć, przechowywanych w wieży, w której Tove żyła i tworzyła. Zagłębiając się w lekturę tej biografii miałam przed oczyma ogrom materiału, z którym Boel Westin musiała się zmierzyć, zabierając się do pisania. Tove Jansson pisała bowiem dużo, spisywała i dokumentowała swoje przemyślenia i obserwacje, tak w formie listów wysyłanych do rodziny i przyjaciół, jak notatek, zapisków oraz, rzecz jasna, książek. Zapał do pracy i chęć oddawania się tworzeniu, lub też „kleceniu”, wyniosła z rodzinnego domu, w którym zamiłowanie do rzeźby, rysunku było chlebem powszednim. To w nim ukształtowało się jej spojrzenie na świat, dające podwaliny do wyrażania siebie za pomocą słów i obrazów. Co ciekawe, swojego spełnienia Tove Jansson szukała przede wszystkim w malarstwie, pisanie było dopełnieniem, marginesem. Nieoczekiwanie to ono przyniosło jej największą sławę.

Można znaleźć w biografii Tove Jansson wiele ciekawych szczegółów z okresu jej dzieciństwa i dorastania (urodziła się w 1914 roku), które przypadło w czasach wojny, niepokoju, rodzinnej rozłąki, co wkrótce znalazło odzwierciedlenie w jej twórczości. Czas narodzin i pierwszych lat życia widzimy w książce oczyma jej matki, z radością obserwującej jak córka sięga po papier i kredki, by rysować i tworzyć. Mała Tove dorastała w domu związanym ze sztuką (mama była graficzką, ojciec rzeźbiarzem) i często była przez swoich rodziców portretowana, "wrysowana w życie" od najmłodszych lat. Inna przyszłość dla córki państwa Jansson, niż ta, by tworzyć i wyrażać siebie za pośrednictwem kredki, ołówka, pędzla, pióra, była chyba nie do pomyślenia. Literacki i rysowniczy dorobek Tove jest doskonałą ilustracją procesu dojrzewania, zbierania doświadczeń, obserwacji, przemyśleń dotyczących różnych pojęć (a w szególności tych związanych z rodziną i zagadnieniami sztuki), poszukiwania niezależności, własnej drogi. Za pomocą swojej pracy opowiadała o tym, co dotyczyło spraw jej najbliższych.

Boel Westin ciekawie opisuje kulisy towarzyszące wydaniom poszczególnych części Muminków, powiązane z nimi wydarzenia z życia pisarki, kontekst, pokazuje jednocześnie konsekwencje niespodziewanego sukcesu. Świat Muminków, bliski, ciepły i bezpieczny, z biegiem czasu wymykał się spod jej kontroli, stawał się męczącym, ograniczającym wolność przedsięwzięciem. Moomin business rozrastał się, towarzyszyła mu otoczka spraw nie cierpiących zwłoki, związanych z masą rzeczy wymagających dopilnowania, prawami autorskimi, gadżetami, wykorzystaniem wizerunku bohaterów na różnych artykułach. Do tego dochodziły publikowane w prasie komiksy, zwane stripsami, które uwiązały Tove na dobrych kilka lat. To wszystko wywołało znużenie, chęć ucieczki. Była to cena sławy, przed którą nie chroniła nawet własna wyspa, przeżywająca zalew napływających szeroką falą gości. Tove potrafiła jednak wyswobodzić się z tej sytuacji, przenieść z bardziej odległe, nie związane ze światem trolli rewiry. Była w końcu bardzo pracowita, stworzyła ilustracje do kultowej "Alicji w Krainie Czarów" (z dużym sukcesem) oraz tolkienowskiego "Hobbita" (tu sukces był mniejszy), cały czas rysowała, pisała, podróżowała.

Nie ma w tej biografii śladu skandalu. Otrzymujemy interesujący obraz kobiety skupionej na swojej pracy, wyrażającej się w literaturze i malarstwie. Tove Jansson poszukiwała wolności, samotności, wyspy, miejsca, gdzie mogła tworzyć, z dala od  rozgłosu i sławy. I chociaż całe życie była niezwykle aktywna, prowadziła korespondencję ze swoimi czytelnikami, odpisywała na ich listy, to cisza atelier, spokojne klecenie, podróże z lekkim bagażem były chyba tym, czego pragnęła najbardziej. Książka jest interesującym spojrzeniem na jej osobę i twórczość. Pomijając kilka drobnych błędów (dopatrzyłam się dwóch błędnych podpisów pod ilustracjami) jest lekturą naprawdę wciągającą.

 Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012




2 komentarze:

  1. Marzy mi się strasznie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkozaurze:) W takich przypadkach zazwyczaj rozglądam się za stosowną okazją, zbliżającym się dniem imienin itp. Bardzo lubię wtedy pytania z serii "Powiedz, czego ci potrzeba?" :))

      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń

Dziękuję :)