wtorek, 29 stycznia 2013

Ptaki, ryby, ssaki i inne wilkołaki. Wystawa ilustracji Józefa Wilkonia





To była bardzo mroźna sobota i ostatni tydzień ferii. Szybko pokonaliśmy drogę z samochodu do muzeum, a w jego wnętrzu już czekały nas nas niespodzianki, które pozwoliły nam się ogrzać i jakoś zupełnie zapomnieć o zimowej, niesprzyjającej pogodzie. A w muzeum było na co popatrzeć. Cieszę się, że wystawa prac Józefa Wilkonia, którego książki piętrzą się na naszych regałach, zawędrowała wreszcie w nasze strony. Co innego jest oglądać ilustracje w książkach, a zupełnie co innego zobaczyć je na żywo, na wyciągnięcie ręki. To samo dotyczyło rzeźb, o których muszę wspomnieć, ponieważ wzbudziły podziw nas wszystkich, nie tylko dzieci, ale także dorosłych. Ot, zwykły kawałek drewna, który w ręku artysty, wkładającego weń wiele pracy i serca, staje się dzikim zwierzęciem. Leniwie przeciągającym się tygryskiem, smutnym lampartem, troskliwą czarną panterą, która pochyla się nad małym kotkiem, zielonym krokodylem. Każde zwierzę obdarzone indywidualizem, dopracowanym detalem. Ale nie tylko egzotyka przykuwa wzrok i jest obecna w pracach Józefa Wilkonia. Najbardziej wzruszyło nas chyba to, co zupełnie zwyczajne, swojskie, znane z domowego obejścia. Te psiaki rozmaite, rasowe, mieszane, kundelki pospolite. I wiejski kot z nastroszoną sierścią, który właśnie zdążył uciec na drzewo jednemu z nich… Patrzyliśmy na nie i nie mogliśmy się nadziwić, ile w tych rzeźbach życia, różnych emocji. Niejednego takiego zwierzaka chciałoby się wziąć na ręce, pogłaskać. To dobra szkoła dla dzieci, lekcja empatii, której można doświadczyć w muzeum, nie zaś w oferującym kontakt z dziką naturą, zakratowanym zoo. Wiele podobnych myśli towarzyszyło mi podczas zwiedzania tej wystawy. Była też zwykła przyjemność obcowania ze sztuką, której część zostawiliśmy w dziecięcych pokojach. A przy okazji, to miło, że muzeum pomyślało o najmłodszych i o zapewnieniu im kącika do rysowania i specjalnie przygtowanej, tematycznie związanej z wystawą "karty pracy". Wystawie, poza ilustracjami z książek, obrazami i rzeźbami, towarzyszyła też kolekcja kilkunastu książek z ilustracjami mistrza, zebranych w dwóch gablotach. W sumie niewiele tytułów, ale i tak nie wszystkie znałam. Biorąc jednak pod uwagę, że Wilkoń zilustrował prawie 200 książek, nie mam kompleksów. Może tylko jeszcze większy apetyt, by pobuszować na bibliotecznych regałach, no i może zobaczyć w końcu słynną Arkę...


Wystawa w Muzeum w Grudziądzu będzie czynna do 24.02.2013.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)