poniedziałek, 7 stycznia 2013

Mysi domek. Sam i Julia, Kariny Schaapman


No dobrze, nie przepadam za myszami. Ale Julia i Sam, dwie myszki z Mysiego Domku, mają w sobie coś tak sympatycznego, że nie sposób ich nie polubić. Pewnie dlatego, że bardzo przypominają ludzkie dzieci, dwójkę przyjaciół z podwórka, ciekawych otaczającego je świata, myszkujących po okolicy i odkrywających jej tajemnice. Mysi Domek, ze wszystkimi pokoikami, wnękami, zakamarkami, pełnymi gałganków i szpargałów, to idealne miejsce do dorastania, najbliższe otoczenie, które sami pamiętamy z naszego dzieciństwa. To miejsce przygód, samodzielnych wypraw, różnych spraw. Julcia i Samek, podobnie jak inne dzieci, pomagają swoim rodzicom, chodzą do sklepu, robią drobne sprawunki. Odwiedzają krewnych i biorą udział w rodzinnych uroczystościach. Pomagają smażyć naleśniki i przewracać je na drugą stronę, robią pranie, które, nie wiadomo w jaki sposób, zalewa łazienkę; opiekują się młodszym rodzeństwem. Nawet jeśli coś nie idzie, jak powinno, sprawy i tak z reguły dobrze się kończą, a Julka i Samek dobrze się bawią. Ale nie tylko bawią, poznają też, na czym polega praca i jak przyjemnie jest wydawać zarobione przez siebie pieniądze. A gdzie? Jasne, że w cukierni! Mysi Domek jest duży, obszerny, ale jednocześnie oswojony i bezpieczny. Jest w nim miejsce na kryjówkę pod schodami i na niekończące się zabawy aż do wieczora. A myszki, jak to dzieci, uczą się, bawią, biegają, nawet chorują i mają różne mysie sprawy. Można tę książkę oglądać godzinami. Jest w niej zamknięty czas dzieciństwa i dorastania, który pamiętamy choćby z serii książek o Julku i Julce, jest miejsce na zabawę. Autorka oddaje się jej bez reszty. Wystarczy spojrzeć na drobiazgowo urządzone pokoiki, setki tkanin, zebranych i wykorzystanych do urządzenia domku materiałów, mebelków, akcesoriów, elementów dekoracyjnych, najróżniejszych drobiazgów. Mnie zachwyciły odniesienia do naszych domów, do wielu produktów, które znaleźć można na ich wyposażeniu. Istny product placement, ale jaki stylowy i w dobrym guście! Znajdziecie tu markowe pieluszki i komiksy o kaczorze Donaldzie, torby z IKEA i winylowe płyty, a na nocnym stoliczku dzienniczek Anne Frank. Można tu szperać i dobrze się bawić.
Nad Mysim Domkiem zapada zmierzch. Czas iść do łóżek.

- To był bardzo fajny dzień – mówi Sam.
- Bardzo fajny – odpowiada Julia. – Przyjdziesz jutro rano do naszego domku?
- Tak – mówi Sam. – Do jutra, Jula!
Julia w podskokach wraca do siebie. W domu pyta mamę: - Mogę jeszcze zajrzeć do szmaciarza?

- Jest już późno, Jula. Naprawdę musisz iść już spać – mówi mama. – Jutro też będzie dzień.

Wydawnictwo Media Rodzina, 2012

4 komentarze:

  1. A ja zamierzam kupić "Mysi domek" mojej córce na Walentynki... Tylko cicho - to ma być tajemnica ;-)
    I ciągle zastanawiam się, natykając się raz po raz na tę pozycję w blogowych notatkach - jak duże są myszki z Mysiego domku tak na żywo, na dotknięcie ręki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny prezent na Walenynki, książka na pewno się spodoba Twojej córeczce.
      Tu można podejrzeć rzeczywiste wymiary Domku, a wielkość myszek to już kwestia wyobraźni: http://hetmuizenhuis.blogspot.com/2011/07/tassen-en-schoenen.html

      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam:))

      Usuń
  2. Mam tę książkę juz od jakiegoś czasu i nie moge przestac oglądać ilustracji. Ciągle wyszukuję jakiś detali i drobiazgów i nie mogę przestać się nadziwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, te detale są najfajniejsze, my też lubimy pomyszkować w ich poszukiwaniu.

      Usuń

Dziękuję :)