poniedziałek, 12 listopada 2012

Pan Kuleczka 2013. Kalendarz z naklejkami.



Dziś będzie o kalendarzu, bardzo książkowym, więc na miejscu. To kalendarz, który kupuję od kilku lat, zawsze w listopadzie, trochę z obawy, że potem zapomnę, przegapię, że wykupią. A tego naprawdę bym nie chciała. No bo jak miałby wyglądać rok bez kalendarza, który pozwala planować różne sprawy, ale przede wszystkim od którego robi mi się cieplej na sercu, który rozgrzewa jak kubek herbaty z malinami po długim, jesiennym spacerze i który napełnia optymizmem po czubki zmarzniętych uszu? Lubię zawarte w nim sentencje, umieszone pod ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej, które czyta nam przy kolacji moja córka. Czasem mnie zadziwia, jak bardzo pasują do chwili, do momentu, do jakiegoś ulotnego nastroju. Są trochę jak dobra przepowiednia, zachęcają do refleksji, zadumania się, czy po prostu do uśmiechu. A wtedy znowu czuję się jak dziecko i wszystko staje się odrobinę prostsze. Ten kalendarz jest wyjątkowy o każdej porze roku, lecz ja najbardziej lubię go właśnie teraz, jesienią, kiedy dni są krótkie i szare, za oknem szybko zapada zmrok i często pada deszcz. Rozgrzewa mnie wtedy swoim ciepłem jak prawdziwy termofor.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)