niedziela, 18 listopada 2012

Oto kot, Pauliny Wierzby


Jakiś czas temu dostałam list. Od mojej córki. Bardzo chciałaby mieć kota. No i co? Na początek zamówiłam książkę. I chociaż temat kota w naszym domu pozostaje otwarty, mam nadzieję, że ta książka pomoże nam go trochę oswoić. I jeszcze raz przemyśleć sprawę. Na początek odbyłyśmy poważną rozmowę, że kot to jednak nie zabawka i dlatego nie można go rozpatrywać w kategorii prezentu. Bo, niestety, to właśnie takie prezenty najczęściej lądują w schronisku albo na ulicy. A to jest bardzo smutny los zwierzaka. I niezasłużony. Zatem - to musi być nasza wspólna, dobrze przemyślana decyzja. Tyle teorii, tyle tytułem wstępu.

Przyznam, że książka Pauliny Wierzby, ze świetnymi, często żartobliwymi ilustracjami Marianny Sztymy, już nieco zmiękczyła moje serce i koci świat jest mi jakby bliższy. Są w niej zebrane chyba wszystkie możliwe informacje o kotach, począwszy od prehistorii, sięgającej pierwszych kontaktów kota z człowiekiem, po przegląd dzikich gatunków i dodatkowo informacje dotyczące tych najbardziej zagrożonych (na czarnej liście jest także nasz polski ryś). Mamy wiele ciekawostek dotyczące kotów w ogóle. Nie wiem, czy wiecie, że kotka Karola Dickensa gasiła płonące świece, kiedy jej pan zasypiał nad książką, a Kardynał Richelieu zapisał w spadku swoim mruczkom pokaźną część swego majątku. Leonardo da Vinci z kolei uważał koty za dzieło sztuki.

Zaciekawiły mnie informacje dotyczące kociej anatomii, łap, ogona, a szczególnie te wyjaśniające kocie sposoby komunikowania się - ważny element w obcowaniu z kotem! Dzięki prostemu testowi dowiedziałam się, jakie rasy kotów wyróżniamy i która będzie odpowiednia dla nas. Na wypadek, gdybyśmy się zdecydowali... Książkę uzupełniają kocie przesądy i przysłowia, jest też miejsce dla własnej twórczości. A przed nami trudne decyzje…


12 komentarzy:

  1. Oj niebezpieczne dla rodziców są takie listy;) Ale widzę, że odpowiedzialnie i naukowo podchodzicie do decyzji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, niełatwe. I cóż począć, kiedy się słyszy, że jest to jedyne życzenie choinkowe?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kota weździe! Koty są ekstra (choć nie wszystkie, ja dachowce akurat kocham). Nie mamy tylko dlatego, że od 20 lat cierpię na straszną alergię kocią. Ale całe dzieciństwo spędziłam w towarzystwie kota i tego towarzystwa bardzo mi teraz brakuje (moim dzieciom też). :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Zorro, no to sobie teraz siedzę i dumam. A dachowce, rzeczywiście, najfajniejsze chyba.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jeszcze dorzucę ze swoich doświadczeń dachodo-kocich:
    a) samiczki są mądrzejsze,
    b) kot nauczy się zasad panujacych w domu (nie wolno chodzić po stole,
    sika się tylko do kuwety), ale nie znaczy to, że nie ma swojego zdania na ten temat
    i nie pokaże tego od czasu do czasu, jednak:
    c) trzeba być konsekwentnym, a w przypadku łamania przepisów okazywać niezadowolenie
    i wyznaczać kary,
    d)rude bardziej uczulają.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wskazówki, wszystkie bardzo cenne. Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Moi synowie ostatnio, po szkolnej wystawie domowych zwierząt, przerzucili się z kota na marzenie o chomiku. Ale tego dnia kiedy była wystawa Starszy zapomniał wzięć ze szkoły podręcznika i ćwiczeń, z których miał się uczyć na test z angielskiego a w zadaniu z matematyki zrobił 100% błędów (bo robił na oko). A już miałam się zgodzić (na chomika, mąż nie cierpi kotów).

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z kolei nie przepadam za chomikami i wszystkimi myszowatymi. Z dwojga złego to już wolę tego mruczka. Temat na razie przycichł, zobaczymy na jak długo, zwłaszcza, że w jednym z liścików do mnie dziecko deklaruje "... bo ja od bycia w niebie, w brzuchu, bardzo kochałam ktoty, nawet kiedy jeszcze o nich nie wiedziałam".

    OdpowiedzUsuń
  8. A to manipulantka;)
    Ja też za chomikami nie przepadam, ze względu na krótkość ich żywota. Napłakałam się w dzieciństwie dość jak mi ciągle jakiś padał. Ale chomika łatwiej sprzedać na wakacje.
    G. ma u babci 3 koty, spędza tam zawsze miesiąc wakacji, niech sobie naładuje koci akumulatorek.
    A mój mąż nie cierpi kotów po kontaktach z moją panieńską kotką, które każdego spoza ścisłej rodziny traktowała pazurami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mieliśmy w dzieciństwie jednego chomika, wracając ze szkoły bałam się, że opuścił swoje akwarium... Nie płakałam więc, kiedy zakończył swój żywot.
    A panieńska kotka to dopiero łobuziara, no, no.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)