sobota, 27 października 2012

Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata, Aleksandry i Daniela Miezielińskich


Przede mną niezwykła książka. „Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata”. Prawdziwy czarny koń w tegorocznym wyścigu o najbardziej trafiony i wywołujący jęk zachwytu prezent gwiazdkowy dla podróżników w krótkich spodenkach, dla wszystkich, którzy chętnie błądzą palcem po mapie i snują marzenia o podróżach. To mapy wyjątkowe, ponieważ nie tylko geograficzne, ale również encyklopedyczne, odwołujące się do przeróżnych  miejsc, symboli, ciekawostek, elementów kultury, zabytków, świata roślin i zwierząt, do tego, co kojarzone i charakterystyczne, lub odwrotnie, nieznane i zupełnie nieodkryte. Ogromne wrażenie zrobił na mnie format tego projektu, solidny, przypominający atlasy ze szkolnych pracowni geograficznych, to bez wątpienia prawdziwa mapa świata. Gwarancja trzymania na kolanach potężnej dawki wiedzy. Do tego wytrzymały papier, którego odcień przypomina stare, zakurzone zwoje, które na przestrzeni wieków wskazywały podróżującym drogę. Ta książka jest jak kompas. To pomoc w poznawaniu kontynentów, odległych, egzotycznych krajów, którą można odbyć w zaciszu własnego domu. Lub zabrać ze sobą w podróż, już całkiem realną, dać się zainspirować, pójść dobrze wytyczoną trasą. To mapy dla odważnych, dla tych, którzy marzą o miejscach, gdzie nie ma zasięgu. Gdzie wciąż jest miejsce na marzenia o nieznanych lądach, trochę z dala od cywilizacji. Na tych mapach można odszukać swoje miejsce zamieszkania, jest i nasze, pachnące słodkim ciastem. Zdaję sobie sprawę, że podczas wnikliwego czytania może okazać się, że czegoś w tej lekturze zabrakło, że niezmordowani kartografowie o czymś nie wspomnieli, coś przeoczyli, lecz czy będzie to w stanie zepsuć przyjemność, jaką daje kontakt z tą książką? A poza tym zawsze można dopisać swoje miejsca. Za oknem pierwszy podmuch zimy tej jesieni, dobrze pod ciepłym kocem i przy filiżance herbaty snuć marzenia o wyprawach. A zatem, w drogę.


Wydawnictwo Dwie Siostry, 2012

6 komentarzy:

  1. widze, że wszędzie na blogach Mapy... mnie jakoś nie powaliły na kolana choć może jak będę w PL w grudniu to zobacze je na żywo - może i do mnie przemówią:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek niestety jeszcze za mały i na pewno by jej nie docenił, ale ja już się w tej książce zakochałam i za dwa lata na pewno dostanie! Niech się mama cieszy, a co :) A może ja Mikołaja poproszę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest uniwersalna, dla dzieci i dorosłych. Mam ogromną ochotę jeszcze sama ją powertować. Będzie prezentem urodzinowym dla sześciolatka.

    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz
    PS A Mikołaj już na pewno zbiera życzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój synek ma 1,5 roku, więc stanowczo za wcześnie jeszcze :)
    Również pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, oczywiście, miałam na myśli, że dopóki synek nie podrośnie rodzice mogą mieć z niej trochę przyjemności. Ja w ogóle kupuję sporo książek dla siebie, pod pretekstem, że dla dzieci. Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)