poniedziałek, 15 października 2012

Czytam sobie, seria wydawnictwa Egmont


Czy pamiętacie swoją pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę? Ja nie mogę sobie przypomnieć tytułu, pamiętam za to, że samodzielne czytanie napawało mnie dumą. Podobnie jak chodzenie do biblioteki. Wkrótce odkryłam w tym wielką przyjemność. To było coś zupełnie innego niż czytanie mi przez tatę, które bardzo lubiłam. Teraz to ja decydowałam, jak długo chcę czytać. Przybywało też godzin spędzonych nad książką, to był naprawdę niezwykły czas, chyba nie do powtórzenia.

Wydawnictwo Egmont właśnie wystartowało z serią książek do samodzielnego czytania. To dobra wiadomość dla dzieci, którzy zaczynają swoją przygodę z  czytaniem. Seria obejmuje trzy poziomy: składanie słów i ćwiczenia głoskowania, składanie zdań i sylabizowanie i wreszcie nabieranie płynności w czytaniu dłuższych tekstów, tak zwane połykanie stron. Małe, kieszonkowe formaty są moim zdaniem idealne do pierwszej lektury, do wrzucenia do plecaka i czytania sobie pod ławką. Wybrałam nam na początek po jednej książce z każdego poziomu, zakładając, że to, co zbyt łatwe dla ośmiolatki, niebawem przyda się młodszemu dziecku. Sięgając po tytuły, kierowałam się intuicją i naszym domowym zestawem ulubionych autorów. Nie zawiodłam się. Podoba mi się wydanie tych książek, papier, dość duża czcionka i ilustracje, które dla mnie były zawsze pierwszą zachętą do czytania.

Serce ośmiolatki podbiła "Szarka” Ewy Nowak, historia dziewczynki, pod opiekę której trafia mały wilczek. Nie dziwi mnie to, bo wiem, że marzy o własnym zwierzaku. Książka została przeczytana z wypiekami na twarzy. Szkoda, że już się skończyła, usłyszałam. Mnie ta książka przypomniała o Nusi i łamaniu stereotypów na temat złych wilków. „Maja na tropie jaja” Rafała Witka rozbawiła nas swoim absurdalnym humorem i dodała energii dzięki żywej kolorystyce ilustracji Emilii Dziubak. Najprostszy pod względem treści "Sekret ponurego zamku" Wojciecha Widłaka przypomniał nam z kolei wakacjach, o starych zamkach, które chętnie zwiedzamy i straszących tam zjawach, które wcale nie są takie straszne, na jakie wyglądają. Podobnie jak... książki. Mam nadzieję, że seria będzie się powiększać o kolejne tytuły.

Wydawnictwo Egmont, 2012



2 komentarze:

  1. u nas na półce książeczka o ponurym zamku :) córa ma jeszcze dużo czasu na naukę czytania, zatm na razie czytam ja i literki pokazuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olgo, Ponury zamek jest świetny. Mam go odłożonego z myślą o moim synu. Marka Autora nie pozwoliła mi przejść obok tej książki obojętnie.

    Pozdrawiam ciepło, choć deszczowo:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)