niedziela, 21 października 2012

Czarna książka kolorów, Maneny Cottin/ Rosany Farii

Świat bez kolorów musi być bardzo smutny. Słyszy się czasem „Moje życie straciło wszystkie kolory” albo „Moje życie jest zupełnie pozbawione barw”, co oznacza, że wydarzyło się coś strasznego, że po prostu opuściło nas szczęście. Czerń jest również symbolem smutku i żałoby. A przecież obok nas żyją ludzie, dla których kolor czarny jest jedynym znanym kolorem, a większość z nich nigdy nie poznała, nie zobaczyła żadnych innych kolorów. To niewidomi. Można się zastanawiać, co czują, jak widzą świat, co w ich codziennym, zwyczajnym życiu oznacza utrata zmysłu, któremu tak wiele zawdzięczamy, na przykład dobry nastrój, kiedy rano do naszego pokoju zagląda słońce, a nawet apetyt. Tak, warto przypomnieć sobie, ile razy sięgamy po owoc tylko dlatego, że jest tak smacznie czerwony albo zielony.

„Czarna książka kolorów”, nagrodzona Bologna Ragazzi Award, pokazuje, że świat niewidomych jest również pełen barw, że to, czego nie można zobaczyć oczyma, można poczuć w sercu, a nawet na włosach, razem z kroplami padającego deszczu, powąchać, posmakować, usłyszeć. Świat Tomka jest pogrążony w mroku, w królestwie czerni. Kolory, których chłopiec nie widzi, są obecne we wszystkim, czego dotyka, co go otacza, w liściach szeleszczących pod stopami, w skoszonej trawie, w smaku musztardy i słodyczy arbuza. We wszystkim do czego potrzebna jest wyobraźnia, magiczny składnik, dzięki któremu nasze życie staje się bardziej szlachetne, prawdziwe, bogate i pełne barw. Tomek odkrywa przed nami wrażliwość duszy małego dziecka, wyczulenie na szczegół, detal, drobiazg, którego my, ludzie widzący, często nie dostrzegamy, nie widzimy, nie chcemy zobaczyć.

Książka, wydana jest na pięknym papierze, który swoją fakturą przypomina trochę albumy, do których przed laty wklejało się czarno-białe fotografie. Do tego srebrny, bardzo szykowny kolor czcionki. Jest zaproszeniem do świata ludzi niewidomych, do poznania go i odrzucenia lęku. Do zauważenia tych, którzy wprawdzie nie widzą, ale odczuwają podobnie jak my, często we wszystkich kolorach tęczy, jak Tomek. Na końcu książki znajduje się alfabet Braile'a, fajnie pokazać go dzieciom. To przecież przepustka do świata ludzi zdrowych, do świata książek, w których wyobraźnia jest "najważniejszym z kolorów".


Wydawnictwo Widnokrąg, 2012

8 komentarzy:

  1. Mogę dorzucić kilka informacji?:))
    Niewidomi nie widzą czarnego koloru, oni nie widzą nic. Trudno nam to sobie wyobrazić, prawda?

    Mam teraz pod opieką dwójkę niespełna trzylatków z tak poważnymi wadami wzroku, że prawie niewidomych. Są pod opieką naszego pomorskiego oddziału Lasek, będą się uczyć alfabetu Braille'a.
    Zachowują się jak normalne dzieci w tym wieku - są wesołe, ruchliwe, trudne;) Obmacują wszystko, wąchają, ruszają tym sprawdzając wagę. Na pewno sięgają po owoce bo są gładkie lub szorstkie i pachną! Myślę, że często "widzą" więcej niż my;)

    Podrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Aneto!

    A widzisz, zatem to duże uproszenie ludzi widzących, że to, co widzą niewidomi, to kolor czarny. Tak czy inaczej, między czarnym a "nic" różnica jest subtelna, przynajmniej dla nas, widzących. Niewidomi zapewne odbierają to tak, jak napisałaś, bez rozróżniania. Ja wyobraziłam sobie pokój, w którym jest zupełnie ciemno, a ta ciemność to i mrok, i czerń, i nic.

    Bardzo dziękuję za Twój komentarz.
    I odwiedziny.

    Pozdrawiam z mglistego miasta, uff na szczęście mgła mniejsza niż wczoraj, kiedy można było zobaczyć coś nie dalej niż na kilka metrów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej:) Mnie "nic" kojarzy się bardziej z mglistą bielą niż z czernią. I tak też widzieli ślepcy w "Mieście ślepców| Saramago. Bardziej mnie to przekonywało. Dla nas, widzących, bardziej zrozumiała jest czerń, bo w oślepiającej bieli wcale nie możemy otworzyć oczu, w mroku tak:) I mimo otwartych oczu - nie widzimy.
    Ale mimo tej niezgody na czerń uważam, że książka jest dobra. Moje dzieci alfabet Braille'a tropią od jakiegoś czasu, wczoraj na pudełku leku Aliofil.

    My wczoraj wyjechaliśmy w słoneczny dzień na plażę i po drodze dopadła nas mgła. Na plaży było więc niesamowicie. Ale jeszcze bardziej przekonałam się, że książka powinna być "Białą książką kolorów":)

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz, kiedy to napisałaś, ta biel wydaje mi się równie dobra. Ciekawe podejście. Jak widać książka działa na wyobraźnię:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że osobom niewidomym jest obojętne co wymyślamy - nie znają żadnego koloru. Zastanawiam się czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie brak jakiegokolwiek zmysłu.

    OdpowiedzUsuń
  6. juz kiedyś, gdzieś natknęłam się na tę książkę - ktoś miał fjany pomysł
    pozdrawiam z północy uk:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati:) Dziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam.

      Usuń
    2. będę zaglądała częściej:*

      Usuń

Dziękuję :)