czwartek, 13 września 2012

Zjedz to sam, Aleksandry i Daniela Miezielińskich



Pamiętam, że kiedy byłam w wieku moich dzieci, bardzo brakowało mi książek, które w przystępny sposób tłumaczyłyby zagadnienia zawiązane z ludzkim ciałem. Było to dla mnie przyczyną strasznej niewiedzy. Źródłem informacji stał się dopiero francuski serial animowany „Było sobie życie”, zrozumiale, niebanalnie objaśniający budowę i funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Człowiek, jego narządy i procesy życiowe, opisany z perspektywy skupionych pod wodzą Mistrza, obdarzonych własną osobowością krwinek, bakterii, wirusów, przeciwciał i chromosomów, był po prostu fascynujący. Serial do dziś jest wartościowym kompendium wiedzy dla najmłodszych dzieci. A i w księgarniach zaroiło się od książek i encyklopedii. Nareszcie jest w czym wybierać.

Okładka książki "Zjedz to sam" duetu Miezielińskich przedstawia spaghetti, apetycznie ozdobione świeżym listkiem bazylii. Tytuł jest zachętą. Zjedz, przeczytaj, przekonaj się, jak działa twój układ pokarmowy. Jak się okazuje trawienie to naprawdę skomplikowany proces, wymagający ścisłej współpracy wielu organów, odpowiedzialnych za rozkładanie pokarmu na mniejsze cząsteczki i wchłanianie ich do krwi. W obiegowej opinii proces trawienia sprowadzany jest do swojego ostatniego etapu, odbywającego się w jelicie grubym, chociaż tak naprawdę, co udowadnia książka, jest to już tylko moment sprzątania po pracy. Chcecie zajrzeć do układu trawiennego człowieka? Tutaj wszystko się zaczyna:


Książka nie tylko ciekawie opisuje poszczególne narządy układu pokarmowego, takie jak żołądek czy wątroba, a także ich funkcje, ale również przemawia do nas poczuciem humoru, skojarzeniami, nawiązaniami, obecnością zawartych ciekawostek i informacji. 

W interesujący sposób wyjaśnia znaczenie zapachu i wyglądu jedzenia, dzięki czemu możemy przekonać się, że naprawdę "je się oczami", zachęca jednocześnie do przeprowadzenia prostych eksperymentów. Pokazuje, na czym polega zdrowe odżywianie i do czego może prowadzić nadmierne objadanie się. Moje dzieci po skończonej lekturze natychmiast zaczęły liczyć kalorie i rozważać, co bardziej opłaca się zjeść: jednego oblanego lukrem pączka, czy kilka soczystych jabłek. Dowiecie się z niej, z jakim narządem kojarzona jest w Indiach miłość i co naprawdę jest symbolem zakochanych (i wcale nie chodzi o serce). 

Książka została narysowana przy użyciu pisaków, w żywej, jaskrawej kolorystyce i podana w rozbudzającej ciekawość oprawie graficznej. Znakomita do wspólnego czytania, oglądania i omawiania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)