czwartek, 6 września 2012

Inne życie, Amandy Eriksson


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. To przysłowie zawiera w sobie sporo prawdy, tym bardziej, że rzadko potrafimy docenić to, co sami posiadamy. Myślimy, że po drugiej stronie płotu trawa jest bardziej zielona, a innym powodzi się lepiej niż nam. Czy słusznie?

Bohaterka książki „Inne życie” stwierdza po przebudzeniu, że cała jest zielona. Zielona z zazdrości. Tak brzmi diagnoza postawiona przez dziadka, który tego samego dnia przybywa z wizytą. Dziadek łączy w sobie cechy troskliwego opiekuna i pogotowia ratunkowego; przyjeżdża niezwłocznie, gdy na horyzoncie pojawia się kłopot czy zmartwienie. Ma przy tym wielki dar: potrafi słuchać tego, co jego wnuczka ma do powiedzenia. Potrafi też znaleźć dla niej czas.

W domu Mateusza wszystko wydaje się inne, lepsze. Wiele tam pięknych mebli i innych wartościowych przedmiotów. Życie rodziny także toczy się inaczej, znacznie ciszej. Mama Mateusza jest elegancka i zadbana, ma umalowane usta i nosi buty na obcasach. Na dodatek codziennie robi Mateuszowi na śniadanie naleśniki. Czy takie życie w ogóle można porównać z własnym? Z domem, w którym nie jest ani trochę elegancko, w którym każde krzesło przy kuchennym stole pochodzi z innego kompletu? Gdzie ciągle panuje zgiełk, chociaż mieszka się tylko we dwie z mamą? Z mamą, która wcale się nie maluje, a naleśniki robi tylko w sobotę?

Zamiana na domy to eksperyment, który w porozumieniu z mamą Mateusza aranżuje dziadek. Okazuje się, że nasze wyobrażenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Dziewczynka na własnej skórze przekonuje się, że noc spędzona pod innym dachem może być bardzo ciężka (zwłaszcza, gdy z ciemności dobiegają małpie piski), zwyczaje nowych domowników niezrozumiałe, a słynne naleśniki, serwowane każdego poranka, a nie tylko w sobotę, gorzkie i niezjadliwe.

Książka Amandy Eriksson uczy doceniać to, co sami posiadamy, zachowując jednocześnie szacunek dla odmienności i indywidualności innych ludzi. Mateusz ma bogaty dom, ale nie ma dziadka, który zawsze jest blisko niego, ani mamy, która gra w domu w unihokeja bez obawy, że coś się potłucze i zniszczy.  

Książka zachęca do samodzielnych poszukiwań i zbierania doświadczeń, stanowiących część procesu dorastania. Pokazuje jednocześnie różne postawy dorosłych. Uważne słuchanie, empatia, podążanie za dzieckiem i jego problemami to droga, którą zmierza dziadek. Dziadek to wspaniała postać w tej opowieści. Na drugim biegunie widzimy natomiast tatę Mateusza, pomrukującego, schowanego za gazetą, nie szukającego kontaktu. W ciepłych barwach autorka rysuje również obraz mamy głównej bohaterki, pozornie zagonionej i nieobecnej, a tak naprawdę otwartej na potrzeby córki, doceniającej wartość przeżyć zbieranych poza domem, z dala od matczynych skrzydeł:

Gdy mama wróciła do domu, długo się obejmowałyśmy. Powiedziałam jej, że wcale nie jest niedobra. Po prostu chcę wypróbować inny dom. I zrozumiała to.

W serii ukazało się także Różowe życie. Na dniach do księgarń trafi trzecia część cyklu- Czarne życie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)