środa, 8 sierpnia 2012

Witam się

Zawsze musi być jakiś początek.

Kiedy byłam mała często skakałam w gumę albo grałam w klasy. Moje dzieciństwo wypadło w czasie, kiedy brakowało prawdziwej czekolady, za pomarańczami ustawiały się kolejki, a nasze zabawy wymagały sporej wyobraźni. Wielu rzeczy zwyczajnie nie mieliśmy. Mimo to nie odczuwałam większego niedosytu, może dlatego, że jak nigdy potem mieliśmy naprawdę dużo czasu dla siebie.

Jednym z rytuałów mojego dzieciństwa było czytanie .

Do dziś pamiętam ten dzień, kiedy zostałam odebrana z przedszkola i za grzeczne zachowanie dostałam ciężki tom "Śpiewającej lipki". Trudno mi wyobrazić sobie, jak trudno było taką książkę zdobyć. Książki były naprawdę rarytasem. Może dlatego większość z nich, zaczytanych na amen, pamiętamy dziś tak dobrze. W moich starych książkach, na lekko pożółkłych kartkach, gołym okiem widać ślady codziennej "aktywności". Pozostała tam jakaś część mnie. Odciski małych, nie zawsze czystych palców, ale przede wszystkim wiele wspomnień.

Dziś sama czytam moim dzieciom. Wyszukuję i tropię książki, które pobudzają wyobraźnię i zapadają w pamięć, które poruszają i zwyczajnie bawią. Chciałabym opowiedzieć Wam o tych, których lektura w jakiś szczególny sposób towarzyszy nam w poznawaniu świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)