sobota, 11 sierpnia 2012

Przewodniki prawdziwych tropicieli, Adama Wajraka


Wakacje to czas podróżowania, wertowania przewodników, błądzenia palcem po mapie. Letnie dni zachęcają do spakowania plecaka i wyruszenia na spotkanie z przygodą (oraz przyrodą), jednym słowem do naładowania akumulatorów na cały długi rok.

Można się tylko zastanawiać, co będzie w stanie zagwarantować nam te prawdziwe wrażenia, które następnie uwiecznimy na zdjęciach i do których będziemy wracać pamięcią. Czy będzie to tylko egzotyka? Niekoniecznie. Wbrew pozorom wyjątkowe miejsca znajdują się całkiem blisko nas, można powiedzieć, że na wyciągnięcie ręki. Czasem wystarczy tylko zboczyć nieco z głównej drogi, wysiąść z samochodu, zanurkować nosem w zielonej, soczystej trawie albo po prostu zadrzeć głowę i zobaczyć, co dzieje się pomiędzy konarami drzew. A nuż przeleci tam jakiś rzadki ptak? Podpatrywanie przyrody, tropienie węży, jaszczurek, czy nawet wilków, to przeżycie wywołujące bicie serca równe temu, które towarzyszy spotkaniu oko w oko z tygrysem.

Wie o tym znany przyrodnik, miłośnik Puszczy Białowieskiej, Adam Wajrak, który napisał cztery znakomite przewodniki zachęcające do odkrywania tego, co możemy znaleźć obok siebie, na terenie naszego kraju. We wstępie przewodnika o lecie pisze tak: Coraz rzadziej chce mi się wyjeżdżać dalej niż w Tatry albo Bieszczady. (…) Po co mam więc się wysilać i gnać gdzieś na koniec świata, skoro niesamowite przygody czekają na mnie w Polsce? No właśnie!

„Przewodniki prawdziwych tropicieli”, poza podziałem na cztery pory roku (dzięki któremu młody czytelnik może się zorientować, co, kiedy i gdzie najlepiej tropić), zawierają całą masę praktycznych, a przy tym ciekawych wskazówek, których możecie potrzebować na szlaku. Mamy tutaj informacje, jak się ubrać na wyprawę,jak się zachować przy okazji spotkania z dzikim zwierzęciem (chociażby z niedźwiedziem), czy wreszcie, jak rozpoznawać tropy, w jaki sposób prawidłowo określić wiek drzew i całą masę innych. Jako ciekawostkę nadmienię, że zimowy tropiciel dowie się, jak korzystać z przenośnej toalety, a letni, jak zrobić sobie przytulny domek ze starego tropiku i hamaka, czy też jak rozmawiać z helikopterem.

Czytając Wajraka mam się ochotę uciec poza miasto, zaszyć się w leśnych ostępach, gdzie przyjdzie mi spotkać się oko w oko z dzikim zwierzem. Z drugiej strony jakoś uważniej przyglądam się życiu całkiem niepozornych, małych stworzeń na łące, czy przydomowym trawniku. Wajrak jak mało kto potrafi zarazić miłością do pięknej, polskiej przyrody. A do tego ma niesamowitą umiejętność ciekawego opowiadania o tym, co jest jego pasją.

Wspaniale napisała o nim Wisława Szymborska na okładce drugiego wydania jego wcześniejszej książki, "Kuny za kaloryferem" (o której postaram się niebawem napisać): Tylko sobie nie myślcie, że są to jakieś błahe historyjki o zwierzętach. Wajrak potrafi opowiadać tak, że każde zdarzenie staje się ważne, dramatyczne i jedyne w swoim rodzaju.

No nic, zmykam na spotkanie z dziką przyrodą:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję :)