piątek, 31 sierpnia 2012

Lato Garmanna, Stiana Hole'a


Wrzesień zawsze przypomina o szkole. Pamiętacie ten dzień, kiedy poszliście tam po raz pierwszy? Ja pamiętam doskonale. Był chłodny poranek, trochę mglisty. W powietrzu czuć było zbliżającą się jesień. Szłam za rękę z mamą i miałam motyle w brzuchu. We włosach miałam szeleszczące kokardy. W zeszłym roku wróciłam do tamtych wspomnień, odwiedzając po prostu moją szkołę. Nie zmieniła się. Była dokładnie taka, jak wtedy, kiedy ją zostawiłam. Podwórko przed budynkiem pokryte kołderką opadłych liści. W oknach ozdoby wykonane przez dzieci. W powietrzu znajomy zapach przedmieścia. W głębi podwórka schody, na których czekaliśmy po dzwonku na panią. Obok szkoły stary trzepak. Ogródki przed domami, które mijaliśmy w drodze powrotnej ze szkoły. Wszystko po staremu.


Lato się kończy. Na drzewach w ogrodzie wiszą dojrzałe jabłka. Wakacje minęły tak szybko. Garmann się boi. Szkoła zaczyna się już za kilka dni, a jemu nie rusza się żaden mleczak. Do chłopca z wizytą przyjeżdżają trzy ciotki. Garmann przygląda im się uważnie. Staruszki są pomarszone, ich sylwetki coraz bardziej się kurczą. Chłopiec zdaje sobie sprawę, że i dla nich coś się kończy.

Lato Garmanna to książka znakomicie wpisująca się w klimat mijającego lata. W spokojny i mądry sposób opowiada o zmianach, które towarzyszą naszemu życiu. Garmann boi się tego, co nieznane, odlicza godziny dzielące go od rozpoczęcia się szkoły. Jednocześnie uświadamia sobie, że nie jest osamotniony w swoich uczuciach, że tak naprawdę wszyscy czegoś się boją.

Ciotki chłopca boją się śmierci i rozstania z nim Obawiają się nadchodzącej zimy i oblodzonych chodników, po których trudno im będzie się poruszać. To trudne do zrozumienia, jeśli jest się dzieckiem i tak bardzo lubi się zimę jak Garmann! Mama również się boi - o bezpieczeństwo swojego syna w drodze do szkoły. Boi się też czekającej ją wizyty u dentysty. Tata ma z kolei tremę przed koncertem.

Garmann pyta: Czy ty umrzesz? Czy ty się czegoś boisz? Te pytania padają wprost, z całą dziecięcą szczerością, w trakcie rozmów prowadzonych w ogrodzie obok domu, w cieniu dojrzałych jabłoni. Jest w nich bliskość, poczucie bezpieczenstwa, widoczne także na ilustracjach, kolażach autora utrzymanych w ciepłych kolorach późnego lata.

Szóste lato Garmanna tak szybko minęło! Zapinając tornister, chłopiec czuje chłodny powiew wiatru. Kątem oka zauważa, że z jabłoni spada pierwszy jesienny liść. Przed pójściem spać ostatni raz sprawdza, czy nie rusza mu się żaden ząb. Do końca wakacji zostało już tylko trzynaście godzin. Garmann się boi.





2 komentarze:

  1. Książka jest świetna. Bardzo ją lubię.
    A co do szkoły, tez chętnie wracam na "stare śmieci", ale te miejsca wydają mi się jednak zawsze trochę mniejsze niż kiedyś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zrobiłam spacer z aparatem po miejscach z dzieciństwa, zanim te ostatecznie znikną z powierzchni ziemi. Niestety wielu z nich już nie ma, lub zostały przebudowane.

      Ale na przykład widok piekarni (gdzie ciągle piecze się chleb), w której kupowałam polane lukrem amerykany strasznie mnie ucieszył. I bardzo wzruszył. Nawet wystawa ciągle w tamtych klimatach:))

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Dziękuję :)